Lista aktualności Lista aktualności

O WYBITNYM LEŚNIKU SŁÓW KILKA

Wyjątkowa data, wyjątkowy człowiek i pamiętne wydarzenie – nie mogło to przejść bez echa. Mowa o Adamie Kozłowieckim seniorze – miłośniku przyrody, wybitnym leśniku, który swoją pasją, jaką był las – zarażał innych.

Nadleśnictwo Kolbuszowa zaprasza do lektury publikacji pt. „Pamięci Adama Kozłowieckiego – seniora”. Jest to zbiór wspomnień o Adamie Kozłowieckim, o jego rodzinie, a także historii Polskiego Towarzystwa Leśnego, do którego należał.

Publikacja to pokłosie konferencji zorganizowanej przez Zarząd Polskiego Towarzystwa Leśnego w Krośnie, w dniu 28.06.2019 r., dokładnie w 80. rocznicę ostatniego przed II wojną światową zjazdu Towarzystwa Leśnego w Hucie Komorowskiej. Wydarzenie było podzielone na kilka etapów, gdzie główną część stanowiły wystąpienia zaproszonych osób, które przybliżyły nam postać Adama Kozłowieckiego. Pamiątkowa tablica oraz posadzony pod Muzeum kardynała Adama Kozłowieckiego w Hucie Komorowskiej dąb szypułkowy będą na zawsze świadectwem tego wydarzenia.

 

Autor tekstu: Kinga Mazur


„Dzień Wszystkich Świętych - dniem wspomnień”

Pierwszy dzień listopada to wyjątkowy dzień, podczas którego myślimy nie tylko o naszych bliskich, którzy są przy nas każdego dnia, ale i tych, którzy już od nas odeszli.

Uroczystość Wszystkich Świętych wywodzi się prawdopodobnie już ze starożytności, kiedy to wybierano jeden dzień, w którym wspominano wszystkichmęczenników. A jak to jest obecnie? W różnych krajach świata odbywa się to w odmienny sposób. W Polsce w dniu 1 listopada odwiedzamy groby naszych bliskich, aby przystroić je kwiatami i zapalić znicze. Rzadko jednak zastanawiamy się nad tym, skąd wzięły się nasze tradycje. Zwyczaj palenia zniczy wywodzi się z obrzędu dziadów, kiedy to podczas święta wzywano dusze zmarłych, a żeby mogli odnaleźć drogę powrotną – na grobie zapalano znicz, stanowiący dla duszy swoistą latarnię, wskazującą im drogę powrotu. Obecnie ogień ma inne znaczenie, ponieważ stanowi symbol Boga, ze względu na swoją ogromną potęgę, a jednocześnie symbolizuje światło, radość, a także prawdę.
W Nadleśnictwie Kolbuszowa, pamiętamy w tym dniu nie tylko o naszych zmarłych bliskich, ale również o leśnikach, którzy dbali o nasze lasy przed nami. To dzięki nim, my możemy korzystać z lasu, cieszyć się jego dobrodziejstwami, jakie nam codziennie daje, a jednocześnie dbać o niego z myślą o kolejnych pokoleniach.
Właśnie dlatego zostawiamy na miejscach pamięci gałązki jodłowe, które mają być znakiem nieśmiertelności i odrodzenia.
                                                                                                           Tekst: Kinga Mazur
                                                                                                           Zdjęcia: Bogusława Ciosek,
                                                                                                            Kinga Mazur


Lubicie poznawać przyrodę? Weźcie udział w konkursie!

Przed nami okrągła XV edycja Powiatowego Konkursu Wiedzy o Ochronie Przyrody na Terenie Powiatu Kolbuszowskiego organizowana przez Starostwo Powiatowe w Kolbuszowej oraz Nadleśnictwo Kolbuszowa. Celem konkursu jest kształtowanie świadomości przyrodniczej, a także popularyzacja wiedzy o otaczającym nas środowisku. Konkurs kierowany jest do młodzieży z klas 7-8 szkół podstawowych i szkół ponadpodstawowych z powiatu kolbuszowskiego.

Nadleśnictwo Kolbuszowa gorąco zachęca uczniów do udziału w konkursie. Prace należy przesyłać do 27 listopada 2020 r. na adres kinga.mazur@krosno.lasy.gov.pl

Więcej informacji można uzyskać w regulaminie konkursu oraz pod numerem telefonu 17 744 57 30.

 

Kinga Mazur

Materiały do pobrania


Mikoryza czyli pożyteczne zjawisko przyrodnicze

Mikoryza to w dużym uproszczeniu nic innego jak związek korzeni roślin i grzyba. Jest to symbioza polegająca na tym, że roślina ma ułatwione pozyskanie wody, soli mineralnych, mikroelementów, a grzyb otrzymuje od roślin węglowodany. Wszystkie drzewa leśne w naszych lasach tworzą związki mikoryzowe, a o tym jak ważne jest to zjawisko świadczy fakt, że 90% roślin na ziemi tworzy związki mikoryzowe, a 80% z nich pozbawionych współtowarzysza ginie.

Największe znaczenie wśród gatunków lasotwórczych ma mikoryza zewnętrzna czyli tzw. ektomikoryza. Występuje ona głównie w górnej próchnicznej warstwie gleby. W związki mikoryzowe wchodzą wyłącznie korzenie krótkie, które tworzą się na korzeniach długich ostatnich rzędów, żyją nie dłużej niż jeden rok, nie mają czepka, przyrostu wtórnego i są kilkumilimetrowej długości. Ektomikoryzy są niezbędne dla normalnego rozwoju drzew. Funkcje mikoryz to: zwiększenie powierzchni chłonnej (nawet 1000 razy) korzeni poprzez strzępki grzybni, uruchamianie substancji pokarmowych zawartych w związkach niedostępnych dla drzew dzięki enzymom, łagodzenie skutków suszy i ochrona korzeni przed chorobotwórczymi mikroorganizmami. Drzewa natomiast dostarczają grzybom mikoryzowym potrzebnych węglowodanów, wytworzonych w procesie fotosynezy. W zależności od gatunku oraz wieku rośliny, a także siedliska w którym żyje różne gatunki grzybów wchodzą w reakcje mikoryzowe.

Uwzględniając fakt, że wszystkie nasze drzewa leśne są mikotroficzne, doświadczeni leśnicy dbają, aby sadzonki wyhodowane w szkółkach leśnych były wyposażone w mikoryzy właściwe dla danego gatunku drzewa. Drzewa rosnące w środowisku pozbawionym partnerów grzybowych, zdolnych do nawiązania właściwego kontaktu mikoryzowego, wykazują zakłócenia fizjologicznorozwojowe, chorują, a nawet giną.

Symbiotyczny, wzajemnie korzystny (mutualistyczny) związek między grzybami mikoryzowymi i korzeniami roślin stanowi nieodłączny warunek prawidłowego wzrostu, rozwoju siewek i sadzonek produkowanych na szkółkach leśnych polowych i kontenerowych. Do najważniejszych korzyści wynikających z obecności mikoryz zalicza się: zwiększenie powierzchni chłonnej korzeni, zwiększenie odporności na czynniki biotyczne (tworzenie bariery fizycznej przed patogenami, konkurowanie z nimi o cukry wydzielane przez korzenie, sprzyjanie rozwojowi antagonistycznych mikroorganizmów, wydzielanie antybiotyków), zwiększenie odporności na czynniki abiotyczne takie jak: mróz, susza, wysoka temperatura czy związki toksyczne.

Dbałość o właściwą mikoryzację produkowanych sadzonek powinno stać się niezbędną częścią nowoczesnej praktyki szkółkarskiej. Potwierdzają to badania przeprowadzone min. w Nadleśnictwie Oleszyce przez Grażynę Zagrobelną i opubliowane w Sylwanie 153, 2009. Jednoznacznie wykazały one, że sadzonki mikoryzowane grzybem Hebeloma crustuliniforme osiągają zdecydowanie wyższą średnią wysokość i średnicę szyjki korzeniowej na wszystkich siedliskach od boru suchego do lasu świeżego. Technologia mikoryzacji sadzonek drzew leśnych ma ogromny sens i została pozytywnie zweryfikowana również  przez rynek, o czym świadczy fakt, że rolnicy zalesiający swoje grunty są zainteresowani zakupem tylko sadzonek mikoryzowanych, pomimo wyższej ceny

O znaczeniu mikoryzy świadczą również doniesienia o licznych nieudanych próbach wprowadzania na gruntach zdegradowanych i porolnych upraw sadzonek niemikoryzowanych. Sadzonki w takich warunkach pozbawione kontaktu mikoryzowego z właściwymi grzybami łatwo chorowały i ulegały infekcji grzybów patogenicznych, takich jak np. huba korzeniowa czy opieńka i efekcie zamiera. Ochrona drzewa przez grzyba, w takim przypadku polega na tym, że mufka grzybowa, która oplata korzeń tworzy fizyczną barierę uniemożliwiającą wnikanie patogenów do wnętrza rośliny

Dodatni efekt mikoryz potwierdzają również inni, doświadczeni leśnicy z nadleśnictw w których w leśnych szkółkach od lat prowadzi się mikoryzację sadzonek drzew leśnych grzybami symbiotycznymi.

-  Z ekonomicznego punktu widzenia, wprowadzanie na gruntach trudnych sosny mikoryzowanej jest dużo tańsze ,choćby poprzez fakt, że sadzonki szybciej wychodzą ze strefy chwastów – mówi Stanisław Zagrobelny nadleśniczy Nadleśnictwa Oleszyce.-  Z naszego doświadczenia wynika, że np.: podczas wprowadzania sosny jednorocznej z gruntu, po roku jej przyrost wynosi około 5 cm, a sadzonek  mikoryzowanych – 20 cm i więcej  - dodaje.

Co ciekawe, mikoryza sprzyja również grzybiarzom. Bo nie posiadając nawet fachowej wiedzy o tym zjawisku, wyruszając o świcie na grzybobranie, każdy podświadomie szuka prawdziwków pod dębami czy bukami, maślaków w młodnikach sosnowych, a kozaków wśród brzóz.

 

Tekst: Jerzy Kaleta

Fot: Włodzimierz Ważny


Biegam Bo Lubię Lasy – ruszamy z nowymi treningami!

Jeśli kochacie biegać na łonie natury mamy dla Was świetne wieści. Od 10 października można z nami potrenować w lesie, w aż 19 lokalizacjach w całym kraju. Brzmi ciekawie? Poznajcie szczegóły!

Treningi poprowadzą wykwalifikowani trenerzy lekkiej atletyki, a cała akcja jest organizowana wspólnie z Centrum Informacyjnym Lasów Państwowych oraz Regionalnymi Dyrekcjami Lasów Państwowych. Do wyboru jest 19 lokalizacji leśnych w Polsce, a cały cykl spotkań potrwa 11 weekendów, aż do 20 grudnia. Każdy trening potrwa godzinę i będzie przeznaczony zarówno dla bardziej zaawansowanych biegaczy, jak i tych, którzy zarówno na szlakach leśnych, jak i w ogóle stawiają swoje pierwsze biegowe kroki.
Zalety biegania w lesie Bieganie po twardych asfaltowych nawierzchniach, na które jesteśmy skazani w miastach zdecydowanie bardziej eksploatuje nasze mięśnie oraz stawy. Las to miękka i urozmaicona (pofałdowana) nawierzchnia, która chłonie energię każdego uderzenia stopy o podłoże, co jest bardzo korzystne, zwłaszcza dla osób początkujących, mających lekką nadwagę oraz braki w technice biegu. Las to także idealne miejsce do wykonywania takich jednostek treningowych jak cross, który należy wykonywać w urozmaiconym terenie oraz siła biegowa (podbiegi, piaszczyste odcinki). Dodatkowo ważnym aspektem jest także jakość powietrza. Okres jesiennozimowy to niestety większy smog w miastach, czy osiedlach domów jednorodzinnych. Na leśnej ścieżce śmiało można odetchnąć świeżym powietrzem, a przy tym odpocząć od zgiełku, podziwiając piękno przyrody.  Nie pozostaje nic innego jak ubrać się w dres, zawiązać buty i ruszyć wspólnie z naszymi trenerami ku leśnej,
biegowej przygodzie, zostawiając w tyle betonową, miejską dżunglę!

Treningowy rozkład jazdy w Nadleśnictwie Kolbuszowa:

  •  Ostatni weekend akcji – 19-20 grudnia
  •  Godziny oraz dni treningowe – niedziela 9:30, na początku ścieżki „Białkówka” w Leśnictwie Nowa Wieś.

   Do zobaczenia na szlaku!
                                                                                                   źródło: Weronika Wrońska


DRZEWA TEŻ MAJĄ SWOJE ŚWIĘTO.

Corocznie 10 października obchodzimy wyjątkowe dla nas – leśników, ale i wszystkich innych miłośników przyrody święto – Światowy Dzień Drzewa. W lasach nie brakuje drzew, a każde z nich na swój sposób można uznać za wyjątkowe.

Są jednak takie okazy, które zasługują na naszą szczególną uwagę, ze względu na swój wiek, wymiary, czy też ciekawą historię. Takie właśnie są nasze wyjątkowe drzewa, których krótką historię przedstawiamy Wam poniżej.

Leciwy dąb – pomnik przyrody z historią

Pomnik przyrody znajdujący się przy siedzibie Nadleśnictwa Kolbuszowa, w 2016 r. stał się obiektem zainteresowania wielu z nas, a to za sprawą rodzinki puszczyka, która znalazła w nim swoje schronienie. Ale nie był to jedyny powód naszego zaciekawienia. Jeden z najgrubszych konarów tego okazałego dębu, zdawał się, zgodnie z prawem grawitacji, coraz bardziej chylić ku ziemi. Aby nie niepokoić młodych sów oraz ich rodziców, postanowiono założyć czasowe wiązania dynamiczne, które do momentu opuszczenia przez puszczyki gniazda, zapewniały bezpieczeństwo osobom poruszającym się w okolicy.

Gdy młode sowy wyleciały już z rodzinnego „domu”, dokonano powtórnej ekspertyzy, na podstawie której stwierdzono, że ze względu na zaawansowaną zgniliznę, jedynym rozwiązaniem, nie stwarzającym zagrożenia dla osób poruszających się po tym terenie, będzie trwałe usunięcie zwisającego konara.

Jak wiemy, życie drewna nie kończy się wraz z jego obumarciem. Martwe drewno jest w środowisku ważnym źródłem materii i energii, a także miejscem życia wielu organizmów, takich jak grzyby, owady czy drobne ssaki i ptaki. Niekiedy może stanowić również dobre miejsce do kiełkowania nasion drzew i krzewów, a także występowania płatów roślinności zielnej.

Ciekawi procesów, jakie mogą zachodzić w murszejącym drewnie, pracownicy Nadleśnictwa Kolbuszowa, postanowili drewno z odciętego konara, pozostawić do jego naturalnego rozkładu. Stos leżaniny znajduje się przy siedzibie Nadleśnictwa, pod bacznym okiem wszystkich, którzy chcieliby na bieżąco obserwować zmiany i zjawiska w nim zachodzące.

            Dębowa aleja – symbol majestatu

Dęby są dla nas wyjątkowymi drzewami. W ludowych wierzeniach, jak i w naszych przekonaniach obecnie, dęby są uosobieniem siły, potęgi i majestatu. Patrząc na naszą dębową aleję, będącą pomnikiem przyrody już od 1980 roku, trudno się z tymi wierzeniami nie zgodzić.

Aleja złożona z 52 dębów szypułkowych znajduje się przy Pałacu myśliwskim w Morgach, będącym niegdysiejszą siedzibą Nadleśnictwa Morgi. Pałac, będący obecnie prywatną własnością, wraz z dębową aleją położony jest przy ścieżce dydaktycznej Morgi.

Światowy Dzień Drzewa zapoczątkował Julius Sterling Morton w 1872 roku, który zaapelował o sadzenie drzew. W ten sposób powstała piękna tradycja, którą kontynuujemy po dziś dzień.

 

                     Kinga Mazur


Bieszczadzkie żubry cierpią od telazjozy (uwaga! drastyczne zdjęcia)

W sierpniu 2019 roku stwierdzono kilka przypadków telazjozy - groźnej choroby żubrów powodowanej przez nicienie. Pasożyty żyjące w gałce ocznej przeżuwaczy powodują u nich ślepotę, zaburzenia ruchu i w konsekwencji śmierć. Niestety, choroba w bieszczadzkich stadach postępuje.

- Nicienie z rodzaju Thelazia powodują ciężkie choroby oczu przeżuwaczy zarówno domowych, jak i dzikich, przy czym u zwierząt żyjących na wolności nie ma praktycznie żadnych możliwości leczenia – objaśnia doktor Stanisław Kaczor, powiatowy lekarz weterynarii w Sanoku. - Niewielkie nicienie o długości od 6 do 21 mm żyją w przewodach łzowych, w worku spojówkowym, pod trzecią powieką i na rogówce oka u bydła i  żubrów. Z uwagi na to, że to choroba przenoszona przez owady, jest silnie inwazyjna, przysparzająca wielu cierpień, a w konsekwencji mogąca doprowadzać do śmierci zwierząt. Bywa, że żubr okalecza się, a nawet zabija się o drzewo w czasie biegu. Dochodzi też do przypadków autoamutacji gałki ocznej, wyrywanej z bólu na sękach. 

Pierwszy przypadek telazjozy stwierdzono w 2012 roku w Balnicy. Żubr dotknięty chorobą był agresywny w stadzie, kłuł rogami inne osobniki, uderzał łbem o drzewa, nie bał się ludzi. W 2013 roku został wyeliminowany i wówczas okazało się, że był trapiony przez nicienie telazjozy. Od tego czasu stwierdzono tę chorobę u kilkunastu padłych osobników, w innych zaś przypadkach, z uwagi na stan rozkładu, nie dało się ustalić pewnej przyczyny śmierci.

- Monitoring, jaki prowadzimy wśród stad daje dziś bardzo niepokojący obraz, bo osobników zainfekowanych przybywa, zwłaszcza wśród żubrów starszych, ale są też przypadki u młodzieży – mówi Grażyna Zagrobelna, dyrektor RDLP w Krośnie. – Stąd też uzyskaliśmy decyzje Generalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska o eliminacji 15 chorych osobników. Istnieje bowiem duże prawdopodobieństwo, że w czasie jesiennego zbijania się w większe stada, kolejne żubry będą zarażane.

W Bieszczadach żyje ponad 600 żubrów w stanie dzikim, skupionych w dwóch większych subpopulacjach: wschodniej i zachodniej. Telazjoza stwierdzana była u żubrów żyjących na terenie Nadleśnictwa Baligród i Komańcza, a więc w zachodniej części Bieszczadów.

- Najpoważniejszy problem jest w stadzie na terenie Nadleśnictwa Baligród, gdzie według naszych obserwacji zainfekowanych jest około 30-40 żubrów. Nie ma możliwości ich leczenia, jedyne działania, jakie możemy podjąć to eliminacje chorych osobników, aby skrócić cierpienie zwierząt i zapobiegać dalszemu rozprzestrzenianiu się choroby – zaznacza doktor Stanisław Kaczor.

Do tej pory wyeliminowano przez odstrzał 9 chorych żubrów na terenie Nadleśnictwa Baligród, gdzie w stanie dzikim żyje około 300 osobników, w tym 50 tegorocznych cieląt. Jeden chory żubr został też wyeliminowany na terenie Nadleśnictwa Komańcza. U części osobników choroba spowodowała całkowite zniszczenie oczu. Problem dotyczy też stad żyjących w lasach Nadleśnictwa Lesko, jak również bydła domowego, które może być zarażone w okresie aktywności much przenoszących nicienia telazjozy.

 

Tekst: Edward Marszałek

Rzecznik prasowy RDLP w Krośnie

Zdjęcia: Damian Stemulak, Nadl. Baligród


Lasy karpackie. Zobaczcie las, nie tylko drzewa!

Wschodnia część polskich Karpat i ich pogórza to jeden z najgęściej pokrytych lasami i najbogatszych przyrodniczo obszarów Unii Europejskiej.

W połowie XIX wieku lesistość tego regionu spadła do niecałych 32 proc., lecz od 75 lat szybko rośnie i przekracza

60 proc. (i to bez parków narodowych). W wypadku południowej części powierzchnia zajmowana przez lasy zwiększyła się w tym okresie jeszcze bardziej, bo z ok. 40 proc. do ponad 90 proc. Urzekający dziś wielu mit „dzikich Bieszczadów” jest więc całkiem świeży.
Ta spektakularna przemiana krajobrazu dokonała się w dużej mierze dzięki pracy leśników.

 

Dziś zagrożona nie jest ani Puszcza Karpacka, nieistniejąca od wieków jako konkretny byt,
ani lasy bieszczadzkie, ani lasy na obszarze „projektowanego Turnickiego Parku Narodowego”.
Nie potrzebują one „obrony” tego rodzaju, jaką proponują działacze Inicjatywy Dzikie Karpaty - bazującej na manipulacji, przeinaczaniu faktów, obrażaniu ludzi należycie i przepisowo wykonujących swą pracę, ignorowaniu lokalnej społeczności, konfrontacji. Nie potrafimy dostrzec sensu w ataku wymierzonym w gospodarkę leśną w regionie, który stał się przykładem bezprecedensowej w skali, postępującej zarówno spontanicznie, jak i planowo, renaturyzacji – powrotu lasu i dzikiej natury na tereny niegdyś intensywnie użytkowane rolniczo i przemysłowo, a potem opuszczone przez ludzi w następstwie tragicznych wydarzeń (II wojna światowa, działalność UPA, „akcja „Wisła”). Nie możemy przystać na to, by dyskusja o przyszłości karpackich lasów była oparta wyłącznie na irracjonalnych emocjach, szafowaniu skrajnie niesprawiedliwymi i udramatyzowanymi ocenami, lekceważeniu obiektywnych danych, zdjęciach pojedynczych wyciętych drzew przy pomijaniu ogromu lasu wokół.

 

Lasy zarządzane przez nadleśnictwa Regionalnej Dyrekcji Lasów Państwowych w Krośnie należą do najbardziej zasobnych, mających najwyższy średni wiek, największy udział drzewostanów ponadstuletnich oraz gatunków liściastych, najwięcej martwego drewna, przodujących też pod względem mnogości i liczebności cennych gatunków roślin, grzybów
i zwierząt
, w tym tak spektakularnych jak niedźwiedź, ryś, żbik, żubr lub wilk. Wszystkie
te wskaźniki rosną od wielu dekad, co potwierdzają naukowe badania i inwentaryzacje, historyczne dokumenty, relacje, fotografie. Jeśli niektórzy odmawiają leśnikom zasług
w doprowadzeniu do tego stanu rzeczy – trudno, choć to krzywdząca opinia. Ale skoro podkarpackie lasy są dostępne dla wszystkich, gospodarka regionu i kraju korzystają
z tamtejszego drewna, a zarazem stan tych lasów i ich różnorodność biologiczna
po dziesięcioleciach zarządzania nimi przez leśników są tak unikalne, że zdaniem aktywistów uzasadniają objęcie ich najwyższymi formami ochrony przyrody,
to czy nie jest to najlepsza recenzja działalności Lasów Państwowych? Właśnie na tym,
czyli możliwie najlepszym godzeniu funkcji przyrodniczych, społecznych i gospodarczych
w zarządzaniu lasami, opiera się praca leśników.

 

Jesteśmy przekonani, że zarówno podkarpackich leśników, jak i wszystkich miłośników Bieszczadów i Gór Sanocko-Turczańskich łączy autentyczna troska o ochronę tamtejszych lasów, pomyślność regionu i jego mieszkańców. Jesteśmy otwarci na różne pomysły i dyskusję. Prosimy tylko o jedno:  nie ulegajcie emocjom, weryfikujcie zasłyszane slogany. Patrzcie na drzewa i poszczególne wątki, lecz dostrzegajcie również las i całość zagadnienia!

 

Prosimy, zapoznajcie się z podstawowymi faktami w tej sprawie.

 

  1. Gdzie jest Puszcza Karpacka? Aktywiści często posługują się wymiennie takimi pojęciami, jak Puszcza Karpacka, lasy bieszczadzkie, „projektowany Turnicki Park Narodowy”, mimo że nie są one tożsame. Pradawna Puszcza Karpacka rozciągała się od Beskidu Żywieckiego aż po rumuński region Bacău. Od wieków nie istnieje jako realny, zwarty lub choćby fragmentaryczny, kompleks leśny. Lasy bieszczadzkie to w ścisłym znaczeniu Bieszczadzki Park Narodowy i tereny sąsiednich nadleśnictw LP: Stuposian, Lutowisk, Cisnej, Baligrodu, częściowo Komańczy i Ustrzyk Dolnych. Obszar „projektowanego Turnickiego Parku Narodowego” to część obecnego Nadleśnictwa Bircza w Górach Sanocko-Turczańskich.

 

  1. Lasy karpackie są dobrze chronione. Najbardziej naturalne partie lasów stanowiące pozostałość Puszczy Karpackiej są od dawna objęte ochroną w formie parków narodowych (Gorczański, Tatrzański, Pieniński, Babiogórski, Magurski, Bieszczadzki) oraz rezerwatów. To nie znaczy, że na całym pozostałym obszarze prowadzona jest zwykła gospodarka leśna. W podkarpackich nadleśnictwach oprócz rezerwatów znajdują się liczne całoroczne strefy ochrony wybranych gatunków, ostoje ksylobiontów, strefy przypotokowe i inne powierzchnie całkowicie wyłączone z użytkowania. Łącznie to dziś 36,4 tys. ha,
    czyli 9,1 proc. lasów w zarządzie RDLP Krosno
    . Z tego 15 tys. ha (w tym ponad 2100 ha rezerwatów) jest wyłączonych z użytkowania we wspomnianych 6 nadleśnictwach bieszczadzkich (dla porównania, powierzchnia Bieszczadzkiego Parku Narodowego
    to blisko 30 tys. ha), a 3,1 tys. ha w Nadleśnictwie Bircza (w tym 1553 ha w rezerwatach).

 

  1. Nie tylko najcenniejsze fragmenty karpackich lasów już są wyłączone z użytkowania,
    ale gospodarka leśna prowadzona na pozostałym obszarze jest dostosowana
    do warunków i wymagań gór i pogórza i bardzo odmienna od tej na nizinach
    .
    Dla przykładu, udział zrębowego sposobu zagospodarowania w lasach całej Polski wynosi średnio 47 proc., w LP – 45 proc., a w RDLP Krosno tylko 11,8 proc. i dotyczy to niżu podkarpackiego i kotlin. W Bieszczadach w ogóle nie stosujemy zrębów zupełnych: jeśli
    pozyskujemy drewno, to wycinamy tylko wybrane drzewa spośród wielu rosnących
    na danej powierzchni. Średni wiek drzewostanów, który dla Polski wynosi 59 lat, a dla LP 60 lat, w RDLP Krosno sięga 67 lat, przy czym w samych lasach bieszczadzkich i birczańskich znacznie przekracza 80 lat. Powierzchniowy udział drzewostanów ponadstuletnich
    w lasach RDLP Krosno to aż 26 proc. – jest dwukrotnie większy niż krajowa średnia. Podkarpackie lasy wyróżniają się też dużym udziałem gatunków liściastych (44,1 proc.), ilością drewna martwego (przeciętnie 24 m3 na hektarze – trzykrotnie więcej niż średnia krajowa). To trendy stałe od dziesięcioleci.

 

  1. Korzystamy z bogactwa karpackich lasów oszczędnie i w sposób zrównoważony. Średnia zasobność lasów RDLP Krosno sięga dziś blisko 340 m3 drewna na hektarze (przy średniej krajowej na poziomie 286 m3/ha) i tylko w ciągu ostatnich 10 lat wzrosła o 13 proc. W tym okresie podkarpaccy leśnicy pozyskiwali (w cięciach rębnych i przedrębnych łącznie) średnio 5,95 m3 drewna z hektara rocznie, czyli niecałe 58 proc. tego, co w ciągu roku przyrastało w lesie (średnio 10,3 m3/ha). Cała reszta co roku powiększała zasoby. By to zobrazować, wyobraźcie sobie pełnowymiarowe boisko piłkarskie (0,74 ha) w całości pokryte drzewami. Spośród nich leśnicy wycinali średnio tylko 4-5 drzew przez cały rok. Dlatego ze smutkiem przyjmujemy, że formułowane przez aktywistów i niektórych publicystów zarzuty wobec gospodarki leśnej są coraz bardziej kuriozalne. Do niedawna nie przyszłoby nam do głowy, że ktokolwiek mógłby porównywać sytuację lasów
    w Bieszczadach do trwałych wylesień na Borneo albo obwinić leśników… o czerwcową powódź błyskawiczną na Podkarpaciu (mimo że meteorolodzy wskazali na obiektywne przyczyny:  burzę wielokomórkową i dobowe sumy opadów bijące w wielu miejscach kilkunastoletnie rekordy). Przypomnijmy, od lat międzywojennych powierzchnia lasów
    na Podkarpaciu wzrosła dwukrotnie, w samych Bieszczadach nawet więcej. Czy potencjał pochłaniania CO2 lub zatrzymywania wody w regionie wzrósł, czy zmalał? Odpowiedź jest oczywista, niestety nie dla wszystkich.

 

  1. Spotykamy się czasem z krytyką za to, jakoby Lasy Państwowe kierowały się zyskiem,
    po czym za to, że utrzymujemy „deficytowe” nadleśnictwa w Bieszczadach. To nielogiczne i sprzeczne zarzuty. Zgodnie z prawem, Lasy Państwowe jako całość mają być samodzielne ekonomicznie, finansując swoje koszty z własnych przychodów – i tak się dzieje.
    Nie wyklucza to, że niektóre nadleśnictwa mogą być przejściowo „pod kreską”
    (w leśnictwie może to być perspektywa nawet kilkudziesięcioletnia), a wtedy ich niedobory są wyrównywane z funduszu leśnego, czyli swoistego „wspólnego budżetu” jednostek LP. Nie ma w tym nic dziwnego: warunki terenowe, klimatyczne, struktura miejscowych lasów, sytuacja na lokalnym rynku pracy lub choćby nieprzewidziane klęski żywiołowe, decydują o tym, że każde z 430 nadleśnictw w Polsce ma własną specyfikę, w tym różne możliwości przychodowe. W tej sytuacji wymaganie, by każdy nadleśniczy za wszelką cenę osiągał wynik dodatni, miałoby fatalne dla przyrody skutki. Nieprawdą jest, że w Bieszczadach koszty pozyskania drewna przekraczają zysk z jego sprzedaży. Po prostu gospodarując
    w trudnym terenie górskim, z użytkowaniem wyłączonym w wielu miejscach, bieszczadzkie nadleśnictwa pozyskują i sprzedają mniej surowca i mają niższe przychody z tego tytułu. Tymczasem ich wydatki pozostają podobne jak nadleśnictw w innych zakątkach Polski
    (o ile nie wyższe z powodu większej trudności robót zlecanych w górach): także ponoszą koszty ochrony lasu, tworzenia leśnej i turystycznej infrastruktury, prowadzenia programów ochrony przyrody, budowy obiektów małej retencji
    i przeciwdziałających erozji  itp. Sugerowanie, że proste zastąpienie obecnych nadleśnictw w całości parkiem narodowym czy rezerwatami zmieni tę sytuację, to manipulacja. Bierna ochrona przyrody na odpowiednim poziomie także kosztuje – tyle że wtedy budżet państwa, czyli podatników, a nie Lasy Państwowe.

 

  1. Może mimo wszystko karpackie lasy potrzebują kolejnych obszarów objętych najwyższymi formami ochrony przyrody? Nie nam to przesądzać. Tworzenie parków narodowych, określanie lub zmianę ich granic reguluje ustawa o ochronie przyrody: wymaga
    to rozporządzenia rządu w uzgodnieniu z lokalnymi samorządami. Lasy Państwowe
    nie odgrywają w tym procesie żadnej roli. Rezerwaty ustanawia właściwy regionalny dyrektor ochrony środowiska i nie ma żadnej przeszkody, by składać stosowne projekty
    i wnioski o ich tworzenie. Nie rozumiemy, dlaczego działacze Inicjatywy Dzikie Karpaty po raz kolejny apelują w tych kwestiach do leśników, w tym pracujących w regionach bardzo odległych od Podkarpacia, zamiast skorzystać z obowiązujących procedur prawnych i właściwie skierować swoje postulaty.

 

  1. Zorganizowanie pikiety jest zapewne łatwiejsze i efektowniejsze od przygotowania rzeczowego, uzasadnionego projektu powołania nowego rezerwatu albo parku narodowego. Być może dlatego działacze Inicjatywy Dzikie Karpaty regularnie kierują pod adresem Lasów Państwowych żądania, które wskazują na brak woli zrozumienia historii i charakterystyki regionu, sposobu prowadzenia tam gospodarki leśnej. Nie sposób rzeczowo odnieść się do postulatów w rodzaju „wstrzymania wycinki starodrzewu niesadzonego ręką ludzką”. Zwłaszcza gdy odnowienia naturalne stanowią 50 proc. wszystkich w bieszczadzkich nadleśnictwach i jest to w pełni świadome działanie leśników, którzy w warunkach górskich promują i wspomagają właśnie samosiew (m.in. poprzez odsłanianie młodego pokolenia). To, że dane drzewo nie zostało posadzone przez człowieka, w żaden sposób nie jest równoznaczne z tym, że jest „reliktem Puszczy Karpackiej”. Tak samo nie przesądza o tym obecność ponadstuletnich drzew. Nie są one w lasach bieszczadzkich i birczańskich niczym nadzwyczajnym, a historia intensywnego użytkowania tych terenów sięga kilku wieków. Do XIX wieku tutejsze lasy, wtedy głównie prywatne, w dużej części zamieniono na uprawy, łąki, pastwiska, a pozostałe mocno eksploatowano, zastępując przy tym wycięte gatunki właściwe dla regionu m.in. sosną
    i świerkiem. Powojenne zalesienia porzuconych gruntów pogłębiły to zjawisko, co dobrze pokazują choćby duże obszary porolnych sośnin i świerczyn w Nadleśnictwa Bircza
    w zasięgu proponowanego Turnickiego Parku Narodowego.  

 

  1. Jesteśmy za otwartym dialogiem nt. ochrony i zarządzania lasami karpackimi, z udziałem wszystkich zainteresowanych. Punktem wyjścia musi być jednak poszanowanie każdej strony i podstawowych faktów. Najwyższy też czas na konkretne, merytoryczne propozycje, a nie ogólne hasła.
Tekst: materiały Lasów Państwowych

XVII KONKURS PLASTYCZNY "LAS MOICH MARZEŃ" ROZSTRZYGNIĘTY

Nadleśnictwo Kolbuszowa wspólnie ze Starostwem Powiatowym w Kolbuszowej na początku 2020 roku ogłosiło XVII konkurs plastyczny pod nazwą „Las moich marzeń”.

Zabawa ta skierowana do uczniów szkół podstawowych klas IV-VI polegała na wykonaniu dzieła artystycznego jedną z czterech technik tj. rysunek, grafika, malarstwo, collage.

Celem konkursu jest kształtowanie świadomości przyrodniczej najmłodszych dzieci oraz formowanie właściwych postaw proekologicznych, a także zwiększanie wrażliwości na piękno otaczającej przyrody.

W konkursie wpłynęło 35 prac z ośmiu szkół podstawowych. Zostały one ocenione przez Główną Komisję Konkursową, a w związku z niewielką liczbą nadesłanych prac, niewystarczającą do wyłonienia zwycięzców w poszczególnych technikach,  jury postanowiło wyłonić trzy pierwsze miejsca w 3 grupach wiekowych oraz przyznać jedną, główną nagrodę Grand-Prix za wyróżniającą się pracę. Wyniki można znaleźć w załączonym folderze pokonkursowym. Poza wyłonieniem pierwszych kilkunastu zdjęć, każdy uczestnik otrzymał drobny upominek.

Serdecznie dziękujemy za udział i zapraszamy do zabawy za rok!

 

Tekst: Kinga Mazur


MAŁE ŚWIERKI JUŻ ROSNĄ!

Nasza przyroda wzbogaciła się o kolejne drzewka, ponieważ w ramach akcji sadziMy rozdaliśmy 4 tysiące sadzonek świerka pospolitego, przeznaczonych do posadzenia m. in. w przydomowych ogródkach.

W piątek 18 września Nadleśnictwo Kolbuszowa, jak wszystkie nadleśnictwa w Polsce, wzięło udział w akcji sadziMy, zainicjowanej przez Prezydenta RP Andrzeja Dudę i Pierwszą Damę Agatę Kornhauser-Dudę.

Szacujemy, że do akcji przyłączyło się około 600 osób, w tym miejscowa ludność. Na kolbuszowskim rynku, gdzie prowadziliśmy akcję, odwiedziły nas dzieciaki z pobliskiego przedszkola, które wspólnie z wychowawczynią odebrały od nas sadzonki i posadziły drzewka przy swoim przedszkolu. Bardzo cieszy nas tak duże zaangażowanie w sadzenie drzew, ponieważ są one potrzebne wszędzie tam, gdzie żyjemy, nie tylko w lesie. Drzewa zapewniają nam tlen, oczyszczają powietrze, wpływają korzystnie na klimat i na nasze samopoczucie. Ponadto są domem dla wielu gatunków roślin, grzybów i zwierząt.

Dzięki wspólnej akcji teraz wszyscy mogą z łatwością posadzić własne drzewo na przykład w przydomowym ogródku i cieszyć się swoim „kawałkiem lasu”. Serdecznie dziękujemy i zapraszamy do włączania się w kolejne akcje sadzenia drzew!

 

Tekst: Kinga Mazur

Fot. Ze zbiorów UM w Kolbuszowej


Oddali hołd żołnierzom Września 1939

W skromniejszej niż dotychczas formule 10 września w Bykowcach koło Sanoka odbyła się doroczna uroczystość patriotyczna ku czci żołnierzy Września 1939 roku. Uczczono pamięć sześciu podhalańczyków, którzy zginęli w potyczce z Niemcami, osłaniając odwrót swego oddziału. Oficjalna część odbyła się przed obeliskiem, który upamiętnia ich ofiarę.

10 września 1939 roku w Bykowcach miała miejsce głośna potyczka tylnej straży 6 Pułku Strzelców Podhalańskich z Sambora z oddziałami niemieckimi. Plutonem karabinów maszynowych dowodził tu inżynier leśnik, ppor. rez. Marian Zaremba. Podhalańczycy podjęli walkę z przeważającymi siłami wroga, zadając mu spore straty. Porucznik Zaremba, widząc, że nie da się obronić pozycji, rozkazał wycofać się pozostałym przy życiu żołnierzom. Sam pozostał na stanowisku, prowadząc ogień z karabinu maszynowego. Po wyczerpaniu się amunicji, ciężko ranny, został ujęty przez Niemców. Był bity i przesłuchiwany, a w końcu zastrzelony przez niemieckiego oficera. Ciała jego nie pozwolono pochować. Dopiero po kilku dniach zwłoki bohaterskiego oficera spoczęły na miejscowym cmentarzu. Tam również pochowano poległych wraz z nim 5 żołnierzy. Dla uczczenia ich pamięci w 1971 roku przy drodze w Bykowcach stanął kamienny pomnik przedstawiający poszarpaną flagę narodową. Kilka lat temu odnowiono żołnierskie nagrobki. Płytę i krzyż na grobie Mariana Zaremby ufundowali leśnicy z Nadleśnictwa Brzozów. Dopiero w 2004 roku ustalono tożsamość jednego z poległych w potyczce. Okazał się nim Leon Urbaniak - „leśniczy z gór”, jak zapisał o nim jeden z towarzyszy walki w liście do rodziny. Przez 60 lat leśnik, który oddał swe życie dla Ojczyzny pozostawał bezimienny.Pomnik w kształcie flagi biało-czerwonej postawiony w miejscu śmierci porucznika rezerwy, leśnika Mariana Zaremby, który po zaciekłej obronie pozycji przed Niemcami został ranny, wzięty do niewoli i zamordowany przy drodze.


Tradycyjnie przybyły delegacje uczniów, harcerzy, leśników, kombatantów, przedstawicieli władz i różnych środowisk Ziemi Sanockiej. Słowa powitania wygłosiła Anna Hałas, wójt Gminy Sanok, po czym Andrzej Romaniak, historyk i regionalista, pracownik Muzeum Historycznego w Sanoku, przybliżył zebranym tło historyczne potyczki z Niemcami w Bykowcach. Odczytał też niedawno znaleziony list ojca por. Zaremby,  w którym są nowe fakty przybliżające okoliczności walki, jak również  śmierci oficera i okoliczności jego pochówku.


Następnie delegacje uczestników oddały hołd poległym, składając wiązanki kwiatów pod pomnikiem. Hołd oddawali: poseł Piotr Uruski w imieniu parlamentarzystów, samorządowcy, kombatanci, przedstawiciele służb mundurowych, harcerze, uczniowie. Najliczniej zjawili się leśnicy na czele z Arturem Królickim, zastępcą dyrektora RDLP w Krośnie.


W uroczystości uczestniczyły poczty sztandarowe RDLP w Krośnie i Zespołu Szkół Leśnych w Lesku. Oprawę muzyczną zapewnili sygnaliści  zespołu „Echo Karpat”.


Z uwagi na wymogi sanitarne zrezygnowano z tradycyjnego przejścia na cmentarz w kolumnie marszowej. Natomiast delegacje uczestników, już poza formalną częścią, złożyły wieńce i kwiaty na grobach bohaterskiego dowódcy i poległych żołnierzy.


Tradycyjnie organizatorami byli: Wójt Gminy Sanok przy udziale Regionalnej Dyrekcji Lasów Państwowych w Krośnie, 21 Brygady Strzelców Podhalańskich im. Gen. Mieczysława Boruty-Spiechowicza i Stowarzyszenia Rozwoju Wsi Bykowce „Moja Wieś” im. Stanisławy Tarnawieckiej.  

 

 

Obejrzyj film z uroczystości

 

 


Edward Marszałek
Rzecznik prasowy RDLP w Krośnie

Zdjęcia: Jacek Habrat, Tomasz Masłowski


JUBILEUSZOWY BIEG

Deszczowa niedziela nie przeszkodziła w rozegraniu jubileuszowej, piątej edycji Zielonego Punktu Kontrolnego „Białkówka”.

Za nami wyjątkowa edycja Zielonego Punktu Kontrolnego, ponieważ jest to już piąty rok, w którym organizujemy u nas imprezę na orientację. W niedzielne popołudnie 6 września br. ścieżka dydaktyczna „Białkówka” znów miała okazję gościć sporą liczbę odwiedzających, ponieważ Zielony Punkt Kontrolny, jak co roku cieszył się sporą popularnością, a ponad 60 uczestnikom imprezy nie przeszkodziły deszczowe prognozy pogody. Na szczęście warunki były dla nas łaskawe i całą imprezę udało się rozegrać w przyjemnej, w zasadzie bezdeszczowej aurze.

W tym roku zwycięzców było wielu, ponieważ we względu na sytuację epidemiologiczną, zdecydowaliśmy się na zorganizowanie jedynie trasy rodzinnej, bez wspólnego startu zawodników. Nie zabrakło oczywiście uczestników, którzy przemierzyli całą trasę biegiem i odnaleźli wszystkie punkty w bardzo krótkim czasie.

Każdy uczestnik imprezy dostał drobny upominek, a po zakończeniu biegu miało miejsce wspólny poczęstunek i ognisko, przy którym można było się ogrzać i osuszyć.

Dziękujemy współorganizatorowi InO.Maniak za pomoc w organizacji oraz wszystkim, którzy wzięli udział i byli w tym dniu razem z nami. Już dziś serdecznie zapraszamy za rok!

 

                                   Tekst: Kinga Mazur

                           Zdjęcia: Dariusz Tabisz


NIEUDANA MIGRACJA?

Bocian biały pełni w naszej kulturze i folklorze ważną funkcję, w następstwie czego zna go każdy z nas, tak naprawdę już od dziecka. Dużo bardziej skryty, a w związku z tym mniej znany jest jego leśny krewniak – bocian czarny Ciconia nigra.

W dniu wczorajszym (17 sierpnia 2020 r.) wątpliwą przyjemność poznania bociana czarnego miały panie z Kolbuszowskiego Klubu Nordic Walking. A dlaczego wątpliwą? Niestety odnaleziony przez panie w okolicach Kolbuszowej ptak, okazał się martwy. Najbardziej prawdopodobną przyczyną jego śmieci było zderzenie z linią wysokiego napięcia, w pobliżu której leżał.

Niestety takie zderzenia, czy to z liniami wysokiego napięcia, czy też szybami wysokich budynków w miastach, lub też kolizje samochodowe się zdarzają. Sierpień i wrzesień to akurat czas przelotów bocianów na ich zimowiska w środkowej Afryce. Część z migrujących ptaków, tak jak bocian znaleziony w Kolbuszowej, nie pokona pomyślnie całego dystansu.

 

Tekst: Kinga Mazur

Zdjęcie: Bartłomiej Peret


HISTORYCZNA LEŚNICZÓWKA - JAK WYGLĄDAŁA?

Tego już niedługo będzie można dowiedzieć się w parku etnograficznym Muzeum Kultury Ludowej w Kolbuszowej, gdzie powstaje specyficzny dla tego regionu sektor leśny, obrazujący spuściznę Lasowiaków. Byli to ludzie mieszkający w lesie, żyjący z lasu i czerpiący z niego wiele korzyści, a najlepszym na to dowodem jest fakt, że swą nazwę wzięli właśnie od lasu.

W kolbuszowskim skansenie zostały już zgromadzone takie budynki jak stajnia, suszarnia runa leśnego, stodoła, spichlerzyk oraz suszarnia-wyłuszczarnia nasion, a także trak do drewna. Została przywieziona drewniana leśniczówka, która doczekała się kolejnego etapu rekonstrukcji, polegającego na wykończeniu i wyposażeniu wnętrza. W historycznej leśniczówce znajduje się sześć pomieszczeń, takich jak hol, kancelaria leśniczego, kuchnia, a także mieszkalne pokoje użytkowe.

Właśnie teraz rozpoczęliśmy etap poszukiwań elementów wyposażenia do opisanej leśniczówki i gromadzimy wszelkie przedmioty użytkowe, wykorzystywane niegdyś w leśniczówce, np. kałamarz, godło, liczydło, mapa ścienna, wieszak, ale również pamiątki związane z łowiectwem, często spotykane w dawnych, lasowiackich chatach, które można by wykorzystać do zaaranżowania wszystkich pomieszczeń.

Co prawda okres wiosennych porządków mamy już dawno za sobą, ale jeśli ktoś chciałby przyczynić się do kompletowania zbiorów do wyposażenia zabytkowej leśniczówki, właśnie teraz może zajrzeć na strych, czy do piwnicy w poszukiwaniu „skarbów” po rodzicach, dziadkach, czy pradziadkach. Żeby przekazać jakiś przedmiot, który mógłby posłużyć do wykorzystania na ekspozycji, prosimy przesyłać zdjęcia przedmiotu z krótkim opisem na adres e-mail kinga.mazur@krosno.lasy.gov.pl.

 

Tekst i zdjęcia: Kinga Mazur


PROW 2014-2020

Szanowni Państwo,

 

W nawiązaniu do dotychczasowych działań leśnych w ramach Programu Rozwoju Obszarów Wiejskich na lata 2014-2020, uprzejmie informujemy, iż w okresie od 3 sierpnia do 11 września trwa już trzeci nabór wniosków o wsparcie dla właścicieli lasów prywatnych, w ramach poddziałania 8.5 ,, Wsparcie na inwestycje zwiększające odporność ekosystemów leśnych i ich wartość dla środowiska”.

Szczegółowe informacje na temat możliwości korzystania z pomocy można otrzymać w jednostkach; Agencji Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa, Ośrodkach Doradztwa Rolniczego oraz w Ministerstwie Rolnictwa i Rozwoju Wsi na www.gov.pl/rolnictwo jak i w załączonej ulotce.

W w/w sprawie można kontaktować się telefonicznie z Specjalistą ds. LN w Nadleśnictwie Kolbuszowa tel. 691911154, 17 5812124 oraz boguslawa.ciosek@krosno.lasy.gov.pl

 

                      Bogusława Ciosek

Materiały do pobrania


Botaniczne pamiątki dawnego leśnictwa

W lasach nadleśnictw Baligród i Lesko można spotkać obce naszej florze gatunki drzew, posadzone tu niegdyś przez dawnego właściciela, Augusta hr. Krasickiego początkiem XX wieku. To m.in. daglezja, sosna wejmutka, sosna Banksa, sosna smołowa i kosodrzewina. Przetrwały w niektórych miejscach do dziś, przypominając o leśnym eksperymentatorze sprzed lat.

W leśnictwie Malinki (Nadleśnictwo Lesko) spotyka się niecodziennych rozmiarów wejmutki. To gatunek szybkorosnący, choć w naszych warunkach trapiony chorobami. Na zdjęciach z okresu międzywojennego można zobaczyć, że drzewa te były wówczas już sporych rozmiarów.

Z kolei na terenie Nadleśnictwa Baligród, na stromym zboczu w granicach nieistniejącej dziś wsi Sukowate, przetrwało stanowisko kosodrzewiny, posadzonej niegdyś na stromym, osuwającym się zboczu.

- Na podstawie badań przeprowadzonych przy pomocy świdra Presslera wiek kosówki można oszacować na około sto lat, przy czym trzeba zaznaczyć, że pokrój krzewów wskazuje na ich pochodzenie z Alp, a nie z Karpat – mówi Marcin Scelina, botanik, leśniczy z Nadleśnictwa Baligród. - To jedyne tak stare stanowisko kosodrzewiny w lasach Podkarpacia. Na tymże miejscu można też napotkać okazy sosny smołowej, gatunku pochodzącego z Ameryki Północnej. To drzewo o tyle ciekawe, że należy do sosen trójigłowych, w odróżnieniu do dwuigłowej sosny zwyczajnej czy pięcioigłowej limby oraz wejmutki. Z jednej nasady u sosny smołowej wyrastają trzy igły. Co ciekawe drzewo to, jak sama nazwa wskazuje, obfituje w żywicę i charakteryzuje się dużą siłą przetrwania w trudnych warunkach. Uszkodzenia aparatu asymilacyjnego rekompensuje sobie wykształcaniem dodatkowych pędów bezpośrednio z pnia.

Na tym samym wzgórzu spotkać można dorodne okazy sosny wejmutki i Banksa, również pochodzących z Ameryki Północnej.

Autor tych eksperymentów to August hr. Krasicki, właściciel dóbr leskich, który w latach 1918-1927 piastował funkcję prezesa Polskiego Towarzystwa Leśnego (PTL). Krasicki był leśnikiem z wykształcenia, ukończył bowiem wydział leśny akademii w Tharandcie pod Dreznem. Był ochotnikiem legionistą i uczestnikiem wojny polsko-bolszewickiej w 1920 roku, awansując do stopnia rotmistrza i funkcji adiutanta dowódcy armii. Publikował w Roczniku Towarzystwa Dendrologicznego m.in. ciekawe artykuły o drzewach w Bieszczadach, jak również na łamach Sylwana, wydawanego przez PTL. W swych lasach wprowadzał innowacyjną gospodarkę, eksperymentując m.in. ze świerkiem – wyhodował odmianę tego gatunku, od jego nazwiska nazwaną Picea crasiciana.


BEZPIECZEŃSTWO NAJWAŻNIEJSZE

Piątkowe przedpołudnie upłynęło nam w atmosferze rywalizacji. Miały wtedy miejsce warsztaty szkoleniowe dla drwali, które odbywają się u nas rokrocznie. Po co je organizujemy? Żeby przypomnieć o najważniejszym – o bezpieczeństwie podczas pozyskania drewna.

W dniu 3 lipca 2020 r. odbyły się u nas warsztaty szkoleniowe dla drwali. Wzięło w nich udział dwunastu pilarzy, którzy na co dzień pracują przy pozyskaniu, czyli ścince i zrywce drewna. Najważniejszym celem, dla którego przeprowadzamy warsztaty wcale nie jest wyłonienie najlepszego drwala, tylko przypomnienie wszystkim pracującym na co dzień w lesie, że najważniejsze jest ich bezpieczeństwo.

Prace wykonywane przy pozyskaniu drewna są najbardziej niebezpiecznymi pracami wykonywanymi w lesie. Wystarczy chwila nieuwagi, pośpiech i można zapłacić bardzo wysoką cenę, jaką jest nasze życie.

Podczas warsztatów zawodnicy biorą udział w czterech konkurencjach – ścince drzewa, przygotowaniu pilarki do pracy, złożonej przerzynce kłód oraz dokładności przerzynki. W każdym zadaniu muszą wykazać się precyzją, skupieniem, pełną uwagą oraz przede wszystkim zachować wszystkie zasady bezpieczeństwa i higieny pracy.

Po paru godzinach rywalizacji – udało się nam wyłonić trzech najlepszych zawodników. Trzecie miejsce z sumą 1013 pkt. zdobył Zbigniew Dragan, drugie miejsce i 1016 pkt. uzyskał Jerzy Magda. Na pierwszym, najwyższym miejscu na podium stanął Marian Bajek, który uzyskał aż 1033 pkt.

Jak podczas wszystkich naszych warsztatów, nie ma przegranych, dlatego każdy z zawodników dostał drobny upominek, a dodatkowo pierwsza trójka pamiątkowe, jak na pilarzy przystało, drewniane medale. Dziękujemy serdecznie za udział i zapraszamy do rywalizacji za rok. Życzymy wszystkim osobom pracującym w lesie, aby wykonywane przez nich zadania były jak najbardziej bezpieczne, pełne opanowania i spokoju.

 

Tekst: Kinga Mazur

Fotografie: Dariusz Tabisz


Szkody powodziowe w podkarpackich lasach

Trwa szacowanie szkód po powodziach, które nawiedziły Podkarpacie w minionych dniach. Wprawdzie lasy spełniły swą wielką retencyjną rolę, ale woda spowodowała też spore straty w infrastrukturze leśnej, a rozmiękły, niestabilny grunt powoduje powstawanie osuwisk i wywracanie drzew z korzeniami.

Aż w 24 z 26 nadleśnictw zgłosiło szkody po gwałtownych ulewach, jakie przeszły przez region w weekend 27-28 czerwca. Do listy szkód, które już od trzech tygodni czynią ulewne deszcze, doszły nowe, tym razem dość duże straty sięgające łącznie kwoty 4,9 mln złotych.

- Sytuacja jest dynamiczna i zmienia się lokalnie praktycznie po każdej burzy, dlatego ostateczny rozmiar oraz szacowanie wartości szkód nastąpi po opadnięciu wody – zaznacza Marek Marecki, zastępca dyrektora RDLP ds. gospodarki leśnej. .

Poważne uszkodzenia wystąpiły w Nadleśnictwie Bircza, gdzie woda zalała 7 kancelarii leśnictw, zaplecze techniczne biura nadleśnictwa, wdarła się do archiwum i magazynu LKP. Z kolei w sąsiednim Nadleśnictwie Dynów woda uszkodziła 4,5 km nawierzchni dróg leśnych, zaś błoto i nanosy pozatykały liczne przepusty. W bieszczadzkim Nadleśnictwie Komańcza osuwisko uszkodziło drogę, zniszczeniu uległy też utwardzenia brodów na Osławie.

Intensywne opady i zwiększona wilgotność spowodowały też rozwój chorób grzybowych u sadzonek i siewek na szkółkach, ale najwięcej szkód wynika z rozmycia kwater i koryt, w których hodowane są młode drzewka. Szkody na szkółkach w wyniku zamulenia kwater oraz w drzewostanach są w tej chwili trudne do oszacowania. Te ostatnie nie powinny stanowić większego problemu – las szybko zabliźni rany powodziowe.

Z punktu widzenia sprzedaży drewna, ze względu na ograniczenia na moście w Huzelach problemem jest powstałe osuwisko na drodze wojewódzkiej z Baligrodu do Soliny, gdzie wprowadzono ograniczenie do 10 ton. Jest to jedyna droga wywozowa z tej części Bieszczadów, co w praktyce zatrzymało wywóz sprzedanego drewna z terenu nadleśnictw Baligród, Cisna i Lesko.

Zniszczone są też drogi publiczne wiodące przez lasy, m.in. w nadleśnictwach Kańczuga i Kołaczyce, co odcięło od świata wiele budynków mieszkalnych.

Wprawdzie obiekty małej retencji spełniły swoją rolę, spowalniając spływ wody i retencjonując prawie 1,4 mln metrów sześciennych, ale wiele z nich też uległo uszkodzeniu. Na 14 zbiornikach retencyjnych doszło do rozmycia grobli i przelewów, jak również uszkodzenia brodów i przepustów znajdujących się obecnie pod wodą. Zgłoszono też uszkodzenia nawierzchni na ponad 100 km dróg leśnych. Wstępny szacunek strat sięga 4,9 mln. zł.

        Lesistość Podkarpacia wzrosła z 24% po wojnie do 38% obecnie - to drugi co do wysokości wskaźnik w kraju. Jest on wynikiem powojennej akcji zalesieniowej, która w naszym regionie nabrała największego rozpędu w latach 1959-1964. Lasy te należą też do najstarszych w Polsce (średni wiek 74 lata) i najzasobniejszych (ponad 300 metrów sześciennych drewna na ha).  Mają też największy w kraju udział gatunków liściastych.

 

 

Tekst: Edward Marszałek

rzecznik prasowy RDLP w Krośnie

Fot. Arch. Nadleśnictwa Kańczuga

 


LIPA ŚW. JANA NEPOMUCENA W DULCZY WIELKIEJ

W wiejskim krajobrazie Dulczy Wielkiej, na skraju rozległych pól, rośnie malownicza, samotna lipa. Jej piękno i niezwykłość polega na tym, że nie przypomina innych drzew tego gatunku.

Jest przysadzista, posiada szeroką koronę, a najniższe konary łukowato przeginają się niemal do samej ziemi. Krótki i gruby pień szybko się rozgałęzia na mnóstwo trudnych do policzenia gałęzi czy mniejszych gałązek. Kora na nim jest już spękana, pobrużdżona i ciemnoszarego koloru.

Lipa rośnie na prywatnej posesji, a jej właściciel Tadeusz Kurek jest zdecydowany ustanowić ją pomnikiem przyrody. W krajobrazie typowo rolniczym, pozbawionym większych kompleksów leśnych, a nawet okazalszych drzew, jest swego rodzaju rodzynkiem.

Według ustnego przekazu miejscowej ludności lipa znajduje się na dawnych terenach tzw. pańskich. W połowie XIX w. (w tym właśnie czasie mogła zostać posadzona) majątek, w skład którego wchodziła m.in. Dulcza Wielka, należał do hr. Atanazego Raczyńskiego, zaś po roku 1851 do jego żony ˗ hr. Anny z Radziwiłłów Raczyńskiej. W rodzinie Raczyńskich pozostawał prawie do końca XIX w.

Dawniej, kiedy Bóg obdarzał rodzinę dzieckiem, sadzono koło domu młodą lipkę, wierząc w tajemniczy związek między siłą życiową i przydatnością tego drzewa, a cechami i losem nowo narodzonego człowieka. Dobroć, łagodność, głęboki spokój i szczodrość to cechy od wieków łączone właśnie z tym drzewem.

Nie wiemy, czy nasza lipa też z tego powodu została posadzona, bardziej prawdopodobne jest, że posadzono ją na skraju pól, aby mogła dawać cień pracującym na polu rolnikom, obdarzać okolicznych mieszkańców lepszymi i większymi plonami. Cień lipy dawał ludziom zdrowy odpoczynek, sny zaś wręcz prorocze.

Obok lipy znajduje się kapliczka św. Jana Nepomucena, patrona powodzian. Cieszy się on na tym terenie szczególnym kultem. Dulcza Wielka położona nad rzeczką Jamnica narażona była często na jej wylewy. W krajobrazie i tradycji te sąsiadujące ze sobą obiekty stały się nierozłączne ˗ kapliczka ze św. Janem Nepomucenem i lipa jako drzewo opiekuńcze, przynoszące dostatek, cień i miód. Z racji tego sąsiedztwa, drzewo często nazywane jest lipą św. Jana Nepomucena.

Jeszcze jedną, wielką zaletę ma lipa św. Jana Nepomucena ˗ zjednoczyła społeczność lokalną w sprawie ustanowienia jej pomnikiem przyrody, a wcześniej wypromowania na drzewo roku 2020. Zaangażowało się w to działanie wiele różnych instytucji, stowarzyszeń, czy osób prywatnych. Na podkreślenie zasługują przede wszystkim postawa właściciela gruntu, na którym rośnie nasza lipka, i miejscowego regionalisty Andrzeja Ziobronia. To od nich wyszła inicjatywa, aby ustanowić ją pomnikiem przyrody i poprawić jej stan zdrowotny. Oprócz LOP OP firmującej działania związane z lipką Jana Nepomucena zaangażowały się: Stowarzyszenie Nasze MIASTO Radomyśl Wielki, Zespół Szkolno-Przedszkolny w Dulczy Wielkiej, sołtys i rada sołecka Dulczy Wielkiej, LKS Jamnica Dulcza Wielka, rada parafialna z Parafii Trójcy Przenajświętszej w Dulczy Wielkiej, burmistrz i radni z rady miejskiej Radomyśla Wielkiego, nadleśnictwo Dąbrowa Tarnowska i Mielec, Stowarzyszenie Twórców Kultury Plastycznej im. Jana Stanisławskiego w Mielcu.

W naszym regionie w ostatnich latach lipa kwitnie najczęściej już w połowie czerwca. Co się wtedy dzieje? Atakuje wszystkie nasze zmysły niesamowicie upojnym zapachem ogrzanym dodatkowo przez silne promienie słoneczne, złotobiałym kolorem wprawdzie drobnych, ale jakże licznych kwiatów. Z bliższej i dalszej okolicy ściągają całe roje brzęczących owadów, głównie pszczół i trzmieli zbierających nektar z lipowego kwiatu. Panuje jeden wielki rejwach, to znak, że do Dulczy Wielkiej nadciąga lato.

Nasza lipka musi się u nas dobrze czuć i ma wszystko to, czego potrzebuje, bo pomimo położenia na skraju rozległych pól mrozów się specjalnie nie lęka, owady nie stanowią dla niej wielkiego zagrożenia. Jak to jednak lipa, jest bardzo delikatna, a przez lata swego istnienia, sporo przeszła. Wzdłuż pnia na wysokości około 2-3 metrów ciągnie się pionowa szpara, zapewne wypełniona w środku próchnem, dlatego na początku wydawało nam się, że najprawdopodobniej konieczna będzie jej pomoc. Nasze wątpliwości częściowo rozwiał wezwany do niej ekspert dendrolog, twierdząc iż według najnowszej wiedzy drzewo powinno się samo obronić, wytwarzając dużo bardziej wytrzymałą warstwę drewna izolującego od żywej tkanki. Jednak dopiero po przeprowadzeniu dokładnego badania, zaplanowanego na grudzień tego roku, będziemy wiedzieli, w jakim stanie zdrowotnym jest lipa św. Jana Nepomucena.

Lipa robi wrażenie na zwykłych ludziach, a co dopiero czują wrażliwe dusze artystyczne? - mogliśmy się już wielokrotnie przekonać, studiując dzieła naszych literatów, rzeźbiarzy czy malarzy. Do naszej lipy najbardziej pasuje fragment poematu „Na lipę słowiańską” Teofila Lenartowicza:

Lipo zielona, drzewo ojczyste,

Co do mnie kwiaty strząsasz złociste,

I cień daleki rzucasz dokoła –

Drzewo rodzinne, ozdobo sioła. […]

Twoich gałęzi mnogie ramiona,

Jako słowiańskie nasze plemiona [...]

 

Nasza lipa stała się natchnieniem dla zaprzyjaźnionego z nami artysty. Wiesław Skowroński namalował na płótnie drzewo i kapliczkę św. Jana Nepomucena. Zdjęcie tego obrazu załączyliśmy do składanego przez nas wniosku.

Z okazji przypadającego 10 października Światowego Dnia Drzewa rozpoczęliśmy kampanię promującą lipę drobnolistną rosnącą w miejscowości Dulcza Wielka. Drzewo w wieku ponad stu lat (150-170) ma około 430 cm obwodu na wysokości piersi, kilkanaście metrów wysokości (15-17) i pokrój wcale nie przypominający typowej lipy, korona jest szeroka (około 22-24 m), wielka (powierzchnia rzutu korony ok. 416 m2, obwód ok. 80 m). Zapewne dlatego, że rośnie samotna od początku, konary ma bardzo nisko.

Z inicjatywy Okręgu Podkarpackiego LOP w Rzeszowie i społeczności lokalnej zgłosiliśmy Lipę św. Jana Nepomucena w konkursie na drzewo roku 2020. Zachęcamy do oddania swojego głosu na stronie internetowej: http://www.drzeworoku.pl/?tree=1#section-7

 

 

            Hubert Sobiczewski


ZNALEZIONY MARTWY BOCIEK

Hajstra, bo tak nazywamy gwarowo bociana czarnego /Ciconia nigra/ to rzadki gatunek ptaka objętego w Polsce ścisłą ochroną gatunkową.

Tym bardziej przykre jest, kiedy znajduje się martwego osobnika tego bociana, a w takiej sytuacji znaleźli się leśnicy z Nadleśnictwa Kolbuszowa. Podczas wykonywania czynności służbowych, we wtorek 19 maja, leśniczy wraz z podleśniczym natknęli się na takie przykre znalezisko. W związku z tym, że bocian czarny to duża rzadkość, a istniało przypuszczenie popełnienia ewentualnego przestępstwa sprawa została zgłoszona na Policję.

Bocian podczas oględzin został zabrany również do lecznicy weterynaryjnej. Przeprowadzono w niej badania podczas, których ustalono że ptak był silnie zarobaczony. Była to najbardziej prawdopodobna przyczyna jego śmierci.

Dzięki informacjom uzyskanym od tych instytucji wiemy, że ten osobnik bociana padł z przyczyn naturalnych. Niestety w naturze zdarzają się przypadki takiego pasożytnictwa, które prowadzą do śmierci zwierzęcia.

 

Kinga Mazur


— Pozycji na stronie: 20
Wyświetlanie 1 - 20 z 74 rezultatów.