Lista aktualności Lista aktualności

Lasy karpackie. Zobaczcie las, nie tylko drzewa!

Wschodnia część polskich Karpat i ich pogórza to jeden z najgęściej pokrytych lasami i najbogatszych przyrodniczo obszarów Unii Europejskiej.

W połowie XIX wieku lesistość tego regionu spadła do niecałych 32 proc., lecz od 75 lat szybko rośnie i przekracza

60 proc. (i to bez parków narodowych). W wypadku południowej części powierzchnia zajmowana przez lasy zwiększyła się w tym okresie jeszcze bardziej, bo z ok. 40 proc. do ponad 90 proc. Urzekający dziś wielu mit „dzikich Bieszczadów” jest więc całkiem świeży.
Ta spektakularna przemiana krajobrazu dokonała się w dużej mierze dzięki pracy leśników.

 

Dziś zagrożona nie jest ani Puszcza Karpacka, nieistniejąca od wieków jako konkretny byt,
ani lasy bieszczadzkie, ani lasy na obszarze „projektowanego Turnickiego Parku Narodowego”.
Nie potrzebują one „obrony” tego rodzaju, jaką proponują działacze Inicjatywy Dzikie Karpaty - bazującej na manipulacji, przeinaczaniu faktów, obrażaniu ludzi należycie i przepisowo wykonujących swą pracę, ignorowaniu lokalnej społeczności, konfrontacji. Nie potrafimy dostrzec sensu w ataku wymierzonym w gospodarkę leśną w regionie, który stał się przykładem bezprecedensowej w skali, postępującej zarówno spontanicznie, jak i planowo, renaturyzacji – powrotu lasu i dzikiej natury na tereny niegdyś intensywnie użytkowane rolniczo i przemysłowo, a potem opuszczone przez ludzi w następstwie tragicznych wydarzeń (II wojna światowa, działalność UPA, „akcja „Wisła”). Nie możemy przystać na to, by dyskusja o przyszłości karpackich lasów była oparta wyłącznie na irracjonalnych emocjach, szafowaniu skrajnie niesprawiedliwymi i udramatyzowanymi ocenami, lekceważeniu obiektywnych danych, zdjęciach pojedynczych wyciętych drzew przy pomijaniu ogromu lasu wokół.

 

Lasy zarządzane przez nadleśnictwa Regionalnej Dyrekcji Lasów Państwowych w Krośnie należą do najbardziej zasobnych, mających najwyższy średni wiek, największy udział drzewostanów ponadstuletnich oraz gatunków liściastych, najwięcej martwego drewna, przodujących też pod względem mnogości i liczebności cennych gatunków roślin, grzybów
i zwierząt
, w tym tak spektakularnych jak niedźwiedź, ryś, żbik, żubr lub wilk. Wszystkie
te wskaźniki rosną od wielu dekad, co potwierdzają naukowe badania i inwentaryzacje, historyczne dokumenty, relacje, fotografie. Jeśli niektórzy odmawiają leśnikom zasług
w doprowadzeniu do tego stanu rzeczy – trudno, choć to krzywdząca opinia. Ale skoro podkarpackie lasy są dostępne dla wszystkich, gospodarka regionu i kraju korzystają
z tamtejszego drewna, a zarazem stan tych lasów i ich różnorodność biologiczna
po dziesięcioleciach zarządzania nimi przez leśników są tak unikalne, że zdaniem aktywistów uzasadniają objęcie ich najwyższymi formami ochrony przyrody,
to czy nie jest to najlepsza recenzja działalności Lasów Państwowych? Właśnie na tym,
czyli możliwie najlepszym godzeniu funkcji przyrodniczych, społecznych i gospodarczych
w zarządzaniu lasami, opiera się praca leśników.

 

Jesteśmy przekonani, że zarówno podkarpackich leśników, jak i wszystkich miłośników Bieszczadów i Gór Sanocko-Turczańskich łączy autentyczna troska o ochronę tamtejszych lasów, pomyślność regionu i jego mieszkańców. Jesteśmy otwarci na różne pomysły i dyskusję. Prosimy tylko o jedno:  nie ulegajcie emocjom, weryfikujcie zasłyszane slogany. Patrzcie na drzewa i poszczególne wątki, lecz dostrzegajcie również las i całość zagadnienia!

 

Prosimy, zapoznajcie się z podstawowymi faktami w tej sprawie.

 

  1. Gdzie jest Puszcza Karpacka? Aktywiści często posługują się wymiennie takimi pojęciami, jak Puszcza Karpacka, lasy bieszczadzkie, „projektowany Turnicki Park Narodowy”, mimo że nie są one tożsame. Pradawna Puszcza Karpacka rozciągała się od Beskidu Żywieckiego aż po rumuński region Bacău. Od wieków nie istnieje jako realny, zwarty lub choćby fragmentaryczny, kompleks leśny. Lasy bieszczadzkie to w ścisłym znaczeniu Bieszczadzki Park Narodowy i tereny sąsiednich nadleśnictw LP: Stuposian, Lutowisk, Cisnej, Baligrodu, częściowo Komańczy i Ustrzyk Dolnych. Obszar „projektowanego Turnickiego Parku Narodowego” to część obecnego Nadleśnictwa Bircza w Górach Sanocko-Turczańskich.

 

  1. Lasy karpackie są dobrze chronione. Najbardziej naturalne partie lasów stanowiące pozostałość Puszczy Karpackiej są od dawna objęte ochroną w formie parków narodowych (Gorczański, Tatrzański, Pieniński, Babiogórski, Magurski, Bieszczadzki) oraz rezerwatów. To nie znaczy, że na całym pozostałym obszarze prowadzona jest zwykła gospodarka leśna. W podkarpackich nadleśnictwach oprócz rezerwatów znajdują się liczne całoroczne strefy ochrony wybranych gatunków, ostoje ksylobiontów, strefy przypotokowe i inne powierzchnie całkowicie wyłączone z użytkowania. Łącznie to dziś 36,4 tys. ha,
    czyli 9,1 proc. lasów w zarządzie RDLP Krosno
    . Z tego 15 tys. ha (w tym ponad 2100 ha rezerwatów) jest wyłączonych z użytkowania we wspomnianych 6 nadleśnictwach bieszczadzkich (dla porównania, powierzchnia Bieszczadzkiego Parku Narodowego
    to blisko 30 tys. ha), a 3,1 tys. ha w Nadleśnictwie Bircza (w tym 1553 ha w rezerwatach).

 

  1. Nie tylko najcenniejsze fragmenty karpackich lasów już są wyłączone z użytkowania,
    ale gospodarka leśna prowadzona na pozostałym obszarze jest dostosowana
    do warunków i wymagań gór i pogórza i bardzo odmienna od tej na nizinach
    .
    Dla przykładu, udział zrębowego sposobu zagospodarowania w lasach całej Polski wynosi średnio 47 proc., w LP – 45 proc., a w RDLP Krosno tylko 11,8 proc. i dotyczy to niżu podkarpackiego i kotlin. W Bieszczadach w ogóle nie stosujemy zrębów zupełnych: jeśli
    pozyskujemy drewno, to wycinamy tylko wybrane drzewa spośród wielu rosnących
    na danej powierzchni. Średni wiek drzewostanów, który dla Polski wynosi 59 lat, a dla LP 60 lat, w RDLP Krosno sięga 67 lat, przy czym w samych lasach bieszczadzkich i birczańskich znacznie przekracza 80 lat. Powierzchniowy udział drzewostanów ponadstuletnich
    w lasach RDLP Krosno to aż 26 proc. – jest dwukrotnie większy niż krajowa średnia. Podkarpackie lasy wyróżniają się też dużym udziałem gatunków liściastych (44,1 proc.), ilością drewna martwego (przeciętnie 24 m3 na hektarze – trzykrotnie więcej niż średnia krajowa). To trendy stałe od dziesięcioleci.

 

  1. Korzystamy z bogactwa karpackich lasów oszczędnie i w sposób zrównoważony. Średnia zasobność lasów RDLP Krosno sięga dziś blisko 340 m3 drewna na hektarze (przy średniej krajowej na poziomie 286 m3/ha) i tylko w ciągu ostatnich 10 lat wzrosła o 13 proc. W tym okresie podkarpaccy leśnicy pozyskiwali (w cięciach rębnych i przedrębnych łącznie) średnio 5,95 m3 drewna z hektara rocznie, czyli niecałe 58 proc. tego, co w ciągu roku przyrastało w lesie (średnio 10,3 m3/ha). Cała reszta co roku powiększała zasoby. By to zobrazować, wyobraźcie sobie pełnowymiarowe boisko piłkarskie (0,74 ha) w całości pokryte drzewami. Spośród nich leśnicy wycinali średnio tylko 4-5 drzew przez cały rok. Dlatego ze smutkiem przyjmujemy, że formułowane przez aktywistów i niektórych publicystów zarzuty wobec gospodarki leśnej są coraz bardziej kuriozalne. Do niedawna nie przyszłoby nam do głowy, że ktokolwiek mógłby porównywać sytuację lasów
    w Bieszczadach do trwałych wylesień na Borneo albo obwinić leśników… o czerwcową powódź błyskawiczną na Podkarpaciu (mimo że meteorolodzy wskazali na obiektywne przyczyny:  burzę wielokomórkową i dobowe sumy opadów bijące w wielu miejscach kilkunastoletnie rekordy). Przypomnijmy, od lat międzywojennych powierzchnia lasów
    na Podkarpaciu wzrosła dwukrotnie, w samych Bieszczadach nawet więcej. Czy potencjał pochłaniania CO2 lub zatrzymywania wody w regionie wzrósł, czy zmalał? Odpowiedź jest oczywista, niestety nie dla wszystkich.

 

  1. Spotykamy się czasem z krytyką za to, jakoby Lasy Państwowe kierowały się zyskiem,
    po czym za to, że utrzymujemy „deficytowe” nadleśnictwa w Bieszczadach. To nielogiczne i sprzeczne zarzuty. Zgodnie z prawem, Lasy Państwowe jako całość mają być samodzielne ekonomicznie, finansując swoje koszty z własnych przychodów – i tak się dzieje.
    Nie wyklucza to, że niektóre nadleśnictwa mogą być przejściowo „pod kreską”
    (w leśnictwie może to być perspektywa nawet kilkudziesięcioletnia), a wtedy ich niedobory są wyrównywane z funduszu leśnego, czyli swoistego „wspólnego budżetu” jednostek LP. Nie ma w tym nic dziwnego: warunki terenowe, klimatyczne, struktura miejscowych lasów, sytuacja na lokalnym rynku pracy lub choćby nieprzewidziane klęski żywiołowe, decydują o tym, że każde z 430 nadleśnictw w Polsce ma własną specyfikę, w tym różne możliwości przychodowe. W tej sytuacji wymaganie, by każdy nadleśniczy za wszelką cenę osiągał wynik dodatni, miałoby fatalne dla przyrody skutki. Nieprawdą jest, że w Bieszczadach koszty pozyskania drewna przekraczają zysk z jego sprzedaży. Po prostu gospodarując
    w trudnym terenie górskim, z użytkowaniem wyłączonym w wielu miejscach, bieszczadzkie nadleśnictwa pozyskują i sprzedają mniej surowca i mają niższe przychody z tego tytułu. Tymczasem ich wydatki pozostają podobne jak nadleśnictw w innych zakątkach Polski
    (o ile nie wyższe z powodu większej trudności robót zlecanych w górach): także ponoszą koszty ochrony lasu, tworzenia leśnej i turystycznej infrastruktury, prowadzenia programów ochrony przyrody, budowy obiektów małej retencji
    i przeciwdziałających erozji  itp. Sugerowanie, że proste zastąpienie obecnych nadleśnictw w całości parkiem narodowym czy rezerwatami zmieni tę sytuację, to manipulacja. Bierna ochrona przyrody na odpowiednim poziomie także kosztuje – tyle że wtedy budżet państwa, czyli podatników, a nie Lasy Państwowe.

 

  1. Może mimo wszystko karpackie lasy potrzebują kolejnych obszarów objętych najwyższymi formami ochrony przyrody? Nie nam to przesądzać. Tworzenie parków narodowych, określanie lub zmianę ich granic reguluje ustawa o ochronie przyrody: wymaga
    to rozporządzenia rządu w uzgodnieniu z lokalnymi samorządami. Lasy Państwowe
    nie odgrywają w tym procesie żadnej roli. Rezerwaty ustanawia właściwy regionalny dyrektor ochrony środowiska i nie ma żadnej przeszkody, by składać stosowne projekty
    i wnioski o ich tworzenie. Nie rozumiemy, dlaczego działacze Inicjatywy Dzikie Karpaty po raz kolejny apelują w tych kwestiach do leśników, w tym pracujących w regionach bardzo odległych od Podkarpacia, zamiast skorzystać z obowiązujących procedur prawnych i właściwie skierować swoje postulaty.

 

  1. Zorganizowanie pikiety jest zapewne łatwiejsze i efektowniejsze od przygotowania rzeczowego, uzasadnionego projektu powołania nowego rezerwatu albo parku narodowego. Być może dlatego działacze Inicjatywy Dzikie Karpaty regularnie kierują pod adresem Lasów Państwowych żądania, które wskazują na brak woli zrozumienia historii i charakterystyki regionu, sposobu prowadzenia tam gospodarki leśnej. Nie sposób rzeczowo odnieść się do postulatów w rodzaju „wstrzymania wycinki starodrzewu niesadzonego ręką ludzką”. Zwłaszcza gdy odnowienia naturalne stanowią 50 proc. wszystkich w bieszczadzkich nadleśnictwach i jest to w pełni świadome działanie leśników, którzy w warunkach górskich promują i wspomagają właśnie samosiew (m.in. poprzez odsłanianie młodego pokolenia). To, że dane drzewo nie zostało posadzone przez człowieka, w żaden sposób nie jest równoznaczne z tym, że jest „reliktem Puszczy Karpackiej”. Tak samo nie przesądza o tym obecność ponadstuletnich drzew. Nie są one w lasach bieszczadzkich i birczańskich niczym nadzwyczajnym, a historia intensywnego użytkowania tych terenów sięga kilku wieków. Do XIX wieku tutejsze lasy, wtedy głównie prywatne, w dużej części zamieniono na uprawy, łąki, pastwiska, a pozostałe mocno eksploatowano, zastępując przy tym wycięte gatunki właściwe dla regionu m.in. sosną
    i świerkiem. Powojenne zalesienia porzuconych gruntów pogłębiły to zjawisko, co dobrze pokazują choćby duże obszary porolnych sośnin i świerczyn w Nadleśnictwa Bircza
    w zasięgu proponowanego Turnickiego Parku Narodowego.  

 

  1. Jesteśmy za otwartym dialogiem nt. ochrony i zarządzania lasami karpackimi, z udziałem wszystkich zainteresowanych. Punktem wyjścia musi być jednak poszanowanie każdej strony i podstawowych faktów. Najwyższy też czas na konkretne, merytoryczne propozycje, a nie ogólne hasła.
Tekst: materiały Lasów Państwowych

MAŁE ŚWIERKI JUŻ ROSNĄ!

Nasza przyroda wzbogaciła się o kolejne drzewka, ponieważ w ramach akcji sadziMy rozdaliśmy 4 tysiące sadzonek świerka pospolitego, przeznaczonych do posadzenia m. in. w przydomowych ogródkach.

W piątek 18 września Nadleśnictwo Kolbuszowa, jak wszystkie nadleśnictwa w Polsce, wzięło udział w akcji sadziMy, zainicjowanej przez Prezydenta RP Andrzeja Dudę i Pierwszą Damę Agatę Kornhauser-Dudę.

Szacujemy, że do akcji przyłączyło się około 600 osób, w tym miejscowa ludność. Na kolbuszowskim rynku, gdzie prowadziliśmy akcję, odwiedziły nas dzieciaki z pobliskiego przedszkola, które wspólnie z wychowawczynią odebrały od nas sadzonki i posadziły drzewka przy swoim przedszkolu. Bardzo cieszy nas tak duże zaangażowanie w sadzenie drzew, ponieważ są one potrzebne wszędzie tam, gdzie żyjemy, nie tylko w lesie. Drzewa zapewniają nam tlen, oczyszczają powietrze, wpływają korzystnie na klimat i na nasze samopoczucie. Ponadto są domem dla wielu gatunków roślin, grzybów i zwierząt.

Dzięki wspólnej akcji teraz wszyscy mogą z łatwością posadzić własne drzewo na przykład w przydomowym ogródku i cieszyć się swoim „kawałkiem lasu”. Serdecznie dziękujemy i zapraszamy do włączania się w kolejne akcje sadzenia drzew!

 

Tekst: Kinga Mazur

Fot. Ze zbiorów UM w Kolbuszowej


HISTORYCZNA LEŚNICZÓWKA - JAK WYGLĄDAŁA?

Tego już niedługo będzie można dowiedzieć się w parku etnograficznym Muzeum Kultury Ludowej w Kolbuszowej, gdzie powstaje specyficzny dla tego regionu sektor leśny, obrazujący spuściznę Lasowiaków. Byli to ludzie mieszkający w lesie, żyjący z lasu i czerpiący z niego wiele korzyści, a najlepszym na to dowodem jest fakt, że swą nazwę wzięli właśnie od lasu.

W kolbuszowskim skansenie zostały już zgromadzone takie budynki jak stajnia, suszarnia runa leśnego, stodoła, spichlerzyk oraz suszarnia-wyłuszczarnia nasion, a także trak do drewna. Została przywieziona drewniana leśniczówka, która doczekała się kolejnego etapu rekonstrukcji, polegającego na wykończeniu i wyposażeniu wnętrza. W historycznej leśniczówce znajduje się sześć pomieszczeń, takich jak hol, kancelaria leśniczego, kuchnia, a także mieszkalne pokoje użytkowe.

Właśnie teraz rozpoczęliśmy etap poszukiwań elementów wyposażenia do opisanej leśniczówki i gromadzimy wszelkie przedmioty użytkowe, wykorzystywane niegdyś w leśniczówce, np. kałamarz, godło, liczydło, mapa ścienna, wieszak, ale również pamiątki związane z łowiectwem, często spotykane w dawnych, lasowiackich chatach, które można by wykorzystać do zaaranżowania wszystkich pomieszczeń.

Co prawda okres wiosennych porządków mamy już dawno za sobą, ale jeśli ktoś chciałby przyczynić się do kompletowania zbiorów do wyposażenia zabytkowej leśniczówki, właśnie teraz może zajrzeć na strych, czy do piwnicy w poszukiwaniu „skarbów” po rodzicach, dziadkach, czy pradziadkach. Żeby przekazać jakiś przedmiot, który mógłby posłużyć do wykorzystania na ekspozycji, prosimy przesyłać zdjęcia przedmiotu z krótkim opisem na adres e-mail kinga.mazur@krosno.lasy.gov.pl.

 

Tekst i zdjęcia: Kinga Mazur


PROW 2014-2020

Szanowni Państwo,

 

W nawiązaniu do dotychczasowych działań leśnych w ramach Programu Rozwoju Obszarów Wiejskich na lata 2014-2020, uprzejmie informujemy, iż w okresie od 3 sierpnia do 11 września trwa już trzeci nabór wniosków o wsparcie dla właścicieli lasów prywatnych, w ramach poddziałania 8.5 ,, Wsparcie na inwestycje zwiększające odporność ekosystemów leśnych i ich wartość dla środowiska”.

Szczegółowe informacje na temat możliwości korzystania z pomocy można otrzymać w jednostkach; Agencji Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa, Ośrodkach Doradztwa Rolniczego oraz w Ministerstwie Rolnictwa i Rozwoju Wsi na www.gov.pl/rolnictwo jak i w załączonej ulotce.

W w/w sprawie można kontaktować się telefonicznie z Specjalistą ds. LN w Nadleśnictwie Kolbuszowa tel. 691911154, 17 5812124 oraz boguslawa.ciosek@krosno.lasy.gov.pl

 

                      Bogusława Ciosek

Materiały do pobrania


Botaniczne pamiątki dawnego leśnictwa

W lasach nadleśnictw Baligród i Lesko można spotkać obce naszej florze gatunki drzew, posadzone tu niegdyś przez dawnego właściciela, Augusta hr. Krasickiego początkiem XX wieku. To m.in. daglezja, sosna wejmutka, sosna Banksa, sosna smołowa i kosodrzewina. Przetrwały w niektórych miejscach do dziś, przypominając o leśnym eksperymentatorze sprzed lat.

W leśnictwie Malinki (Nadleśnictwo Lesko) spotyka się niecodziennych rozmiarów wejmutki. To gatunek szybkorosnący, choć w naszych warunkach trapiony chorobami. Na zdjęciach z okresu międzywojennego można zobaczyć, że drzewa te były wówczas już sporych rozmiarów.

Z kolei na terenie Nadleśnictwa Baligród, na stromym zboczu w granicach nieistniejącej dziś wsi Sukowate, przetrwało stanowisko kosodrzewiny, posadzonej niegdyś na stromym, osuwającym się zboczu.

- Na podstawie badań przeprowadzonych przy pomocy świdra Presslera wiek kosówki można oszacować na około sto lat, przy czym trzeba zaznaczyć, że pokrój krzewów wskazuje na ich pochodzenie z Alp, a nie z Karpat – mówi Marcin Scelina, botanik, leśniczy z Nadleśnictwa Baligród. - To jedyne tak stare stanowisko kosodrzewiny w lasach Podkarpacia. Na tymże miejscu można też napotkać okazy sosny smołowej, gatunku pochodzącego z Ameryki Północnej. To drzewo o tyle ciekawe, że należy do sosen trójigłowych, w odróżnieniu do dwuigłowej sosny zwyczajnej czy pięcioigłowej limby oraz wejmutki. Z jednej nasady u sosny smołowej wyrastają trzy igły. Co ciekawe drzewo to, jak sama nazwa wskazuje, obfituje w żywicę i charakteryzuje się dużą siłą przetrwania w trudnych warunkach. Uszkodzenia aparatu asymilacyjnego rekompensuje sobie wykształcaniem dodatkowych pędów bezpośrednio z pnia.

Na tym samym wzgórzu spotkać można dorodne okazy sosny wejmutki i Banksa, również pochodzących z Ameryki Północnej.

Autor tych eksperymentów to August hr. Krasicki, właściciel dóbr leskich, który w latach 1918-1927 piastował funkcję prezesa Polskiego Towarzystwa Leśnego (PTL). Krasicki był leśnikiem z wykształcenia, ukończył bowiem wydział leśny akademii w Tharandcie pod Dreznem. Był ochotnikiem legionistą i uczestnikiem wojny polsko-bolszewickiej w 1920 roku, awansując do stopnia rotmistrza i funkcji adiutanta dowódcy armii. Publikował w Roczniku Towarzystwa Dendrologicznego m.in. ciekawe artykuły o drzewach w Bieszczadach, jak również na łamach Sylwana, wydawanego przez PTL. W swych lasach wprowadzał innowacyjną gospodarkę, eksperymentując m.in. ze świerkiem – wyhodował odmianę tego gatunku, od jego nazwiska nazwaną Picea crasiciana.


BEZPIECZEŃSTWO NAJWAŻNIEJSZE

Piątkowe przedpołudnie upłynęło nam w atmosferze rywalizacji. Miały wtedy miejsce warsztaty szkoleniowe dla drwali, które odbywają się u nas rokrocznie. Po co je organizujemy? Żeby przypomnieć o najważniejszym – o bezpieczeństwie podczas pozyskania drewna.

W dniu 3 lipca 2020 r. odbyły się u nas warsztaty szkoleniowe dla drwali. Wzięło w nich udział dwunastu pilarzy, którzy na co dzień pracują przy pozyskaniu, czyli ścince i zrywce drewna. Najważniejszym celem, dla którego przeprowadzamy warsztaty wcale nie jest wyłonienie najlepszego drwala, tylko przypomnienie wszystkim pracującym na co dzień w lesie, że najważniejsze jest ich bezpieczeństwo.

Prace wykonywane przy pozyskaniu drewna są najbardziej niebezpiecznymi pracami wykonywanymi w lesie. Wystarczy chwila nieuwagi, pośpiech i można zapłacić bardzo wysoką cenę, jaką jest nasze życie.

Podczas warsztatów zawodnicy biorą udział w czterech konkurencjach – ścince drzewa, przygotowaniu pilarki do pracy, złożonej przerzynce kłód oraz dokładności przerzynki. W każdym zadaniu muszą wykazać się precyzją, skupieniem, pełną uwagą oraz przede wszystkim zachować wszystkie zasady bezpieczeństwa i higieny pracy.

Po paru godzinach rywalizacji – udało się nam wyłonić trzech najlepszych zawodników. Trzecie miejsce z sumą 1013 pkt. zdobył Zbigniew Dragan, drugie miejsce i 1016 pkt. uzyskał Jerzy Magda. Na pierwszym, najwyższym miejscu na podium stanął Marian Bajek, który uzyskał aż 1033 pkt.

Jak podczas wszystkich naszych warsztatów, nie ma przegranych, dlatego każdy z zawodników dostał drobny upominek, a dodatkowo pierwsza trójka pamiątkowe, jak na pilarzy przystało, drewniane medale. Dziękujemy serdecznie za udział i zapraszamy do rywalizacji za rok. Życzymy wszystkim osobom pracującym w lesie, aby wykonywane przez nich zadania były jak najbardziej bezpieczne, pełne opanowania i spokoju.

 

Tekst: Kinga Mazur

Fotografie: Dariusz Tabisz


LIPA ŚW. JANA NEPOMUCENA W DULCZY WIELKIEJ

W wiejskim krajobrazie Dulczy Wielkiej, na skraju rozległych pól, rośnie malownicza, samotna lipa. Jej piękno i niezwykłość polega na tym, że nie przypomina innych drzew tego gatunku.

Jest przysadzista, posiada szeroką koronę, a najniższe konary łukowato przeginają się niemal do samej ziemi. Krótki i gruby pień szybko się rozgałęzia na mnóstwo trudnych do policzenia gałęzi czy mniejszych gałązek. Kora na nim jest już spękana, pobrużdżona i ciemnoszarego koloru.

Lipa rośnie na prywatnej posesji, a jej właściciel Tadeusz Kurek jest zdecydowany ustanowić ją pomnikiem przyrody. W krajobrazie typowo rolniczym, pozbawionym większych kompleksów leśnych, a nawet okazalszych drzew, jest swego rodzaju rodzynkiem.

Według ustnego przekazu miejscowej ludności lipa znajduje się na dawnych terenach tzw. pańskich. W połowie XIX w. (w tym właśnie czasie mogła zostać posadzona) majątek, w skład którego wchodziła m.in. Dulcza Wielka, należał do hr. Atanazego Raczyńskiego, zaś po roku 1851 do jego żony ˗ hr. Anny z Radziwiłłów Raczyńskiej. W rodzinie Raczyńskich pozostawał prawie do końca XIX w.

Dawniej, kiedy Bóg obdarzał rodzinę dzieckiem, sadzono koło domu młodą lipkę, wierząc w tajemniczy związek między siłą życiową i przydatnością tego drzewa, a cechami i losem nowo narodzonego człowieka. Dobroć, łagodność, głęboki spokój i szczodrość to cechy od wieków łączone właśnie z tym drzewem.

Nie wiemy, czy nasza lipa też z tego powodu została posadzona, bardziej prawdopodobne jest, że posadzono ją na skraju pól, aby mogła dawać cień pracującym na polu rolnikom, obdarzać okolicznych mieszkańców lepszymi i większymi plonami. Cień lipy dawał ludziom zdrowy odpoczynek, sny zaś wręcz prorocze.

Obok lipy znajduje się kapliczka św. Jana Nepomucena, patrona powodzian. Cieszy się on na tym terenie szczególnym kultem. Dulcza Wielka położona nad rzeczką Jamnica narażona była często na jej wylewy. W krajobrazie i tradycji te sąsiadujące ze sobą obiekty stały się nierozłączne ˗ kapliczka ze św. Janem Nepomucenem i lipa jako drzewo opiekuńcze, przynoszące dostatek, cień i miód. Z racji tego sąsiedztwa, drzewo często nazywane jest lipą św. Jana Nepomucena.

Jeszcze jedną, wielką zaletę ma lipa św. Jana Nepomucena ˗ zjednoczyła społeczność lokalną w sprawie ustanowienia jej pomnikiem przyrody, a wcześniej wypromowania na drzewo roku 2020. Zaangażowało się w to działanie wiele różnych instytucji, stowarzyszeń, czy osób prywatnych. Na podkreślenie zasługują przede wszystkim postawa właściciela gruntu, na którym rośnie nasza lipka, i miejscowego regionalisty Andrzeja Ziobronia. To od nich wyszła inicjatywa, aby ustanowić ją pomnikiem przyrody i poprawić jej stan zdrowotny. Oprócz LOP OP firmującej działania związane z lipką Jana Nepomucena zaangażowały się: Stowarzyszenie Nasze MIASTO Radomyśl Wielki, Zespół Szkolno-Przedszkolny w Dulczy Wielkiej, sołtys i rada sołecka Dulczy Wielkiej, LKS Jamnica Dulcza Wielka, rada parafialna z Parafii Trójcy Przenajświętszej w Dulczy Wielkiej, burmistrz i radni z rady miejskiej Radomyśla Wielkiego, nadleśnictwo Dąbrowa Tarnowska i Mielec, Stowarzyszenie Twórców Kultury Plastycznej im. Jana Stanisławskiego w Mielcu.

W naszym regionie w ostatnich latach lipa kwitnie najczęściej już w połowie czerwca. Co się wtedy dzieje? Atakuje wszystkie nasze zmysły niesamowicie upojnym zapachem ogrzanym dodatkowo przez silne promienie słoneczne, złotobiałym kolorem wprawdzie drobnych, ale jakże licznych kwiatów. Z bliższej i dalszej okolicy ściągają całe roje brzęczących owadów, głównie pszczół i trzmieli zbierających nektar z lipowego kwiatu. Panuje jeden wielki rejwach, to znak, że do Dulczy Wielkiej nadciąga lato.

Nasza lipka musi się u nas dobrze czuć i ma wszystko to, czego potrzebuje, bo pomimo położenia na skraju rozległych pól mrozów się specjalnie nie lęka, owady nie stanowią dla niej wielkiego zagrożenia. Jak to jednak lipa, jest bardzo delikatna, a przez lata swego istnienia, sporo przeszła. Wzdłuż pnia na wysokości około 2-3 metrów ciągnie się pionowa szpara, zapewne wypełniona w środku próchnem, dlatego na początku wydawało nam się, że najprawdopodobniej konieczna będzie jej pomoc. Nasze wątpliwości częściowo rozwiał wezwany do niej ekspert dendrolog, twierdząc iż według najnowszej wiedzy drzewo powinno się samo obronić, wytwarzając dużo bardziej wytrzymałą warstwę drewna izolującego od żywej tkanki. Jednak dopiero po przeprowadzeniu dokładnego badania, zaplanowanego na grudzień tego roku, będziemy wiedzieli, w jakim stanie zdrowotnym jest lipa św. Jana Nepomucena.

Lipa robi wrażenie na zwykłych ludziach, a co dopiero czują wrażliwe dusze artystyczne? - mogliśmy się już wielokrotnie przekonać, studiując dzieła naszych literatów, rzeźbiarzy czy malarzy. Do naszej lipy najbardziej pasuje fragment poematu „Na lipę słowiańską” Teofila Lenartowicza:

Lipo zielona, drzewo ojczyste,

Co do mnie kwiaty strząsasz złociste,

I cień daleki rzucasz dokoła –

Drzewo rodzinne, ozdobo sioła. […]

Twoich gałęzi mnogie ramiona,

Jako słowiańskie nasze plemiona [...]

 

Nasza lipa stała się natchnieniem dla zaprzyjaźnionego z nami artysty. Wiesław Skowroński namalował na płótnie drzewo i kapliczkę św. Jana Nepomucena. Zdjęcie tego obrazu załączyliśmy do składanego przez nas wniosku.

Z okazji przypadającego 10 października Światowego Dnia Drzewa rozpoczęliśmy kampanię promującą lipę drobnolistną rosnącą w miejscowości Dulcza Wielka. Drzewo w wieku ponad stu lat (150-170) ma około 430 cm obwodu na wysokości piersi, kilkanaście metrów wysokości (15-17) i pokrój wcale nie przypominający typowej lipy, korona jest szeroka (około 22-24 m), wielka (powierzchnia rzutu korony ok. 416 m2, obwód ok. 80 m). Zapewne dlatego, że rośnie samotna od początku, konary ma bardzo nisko.

Z inicjatywy Okręgu Podkarpackiego LOP w Rzeszowie i społeczności lokalnej zgłosiliśmy Lipę św. Jana Nepomucena w konkursie na drzewo roku 2020. Zachęcamy do oddania swojego głosu na stronie internetowej: http://www.drzeworoku.pl/?tree=1#section-7

 

 

            Hubert Sobiczewski


ZNALEZIONY MARTWY BOCIEK

Hajstra, bo tak nazywamy gwarowo bociana czarnego /Ciconia nigra/ to rzadki gatunek ptaka objętego w Polsce ścisłą ochroną gatunkową.

Tym bardziej przykre jest, kiedy znajduje się martwego osobnika tego bociana, a w takiej sytuacji znaleźli się leśnicy z Nadleśnictwa Kolbuszowa. Podczas wykonywania czynności służbowych, we wtorek 19 maja, leśniczy wraz z podleśniczym natknęli się na takie przykre znalezisko. W związku z tym, że bocian czarny to duża rzadkość, a istniało przypuszczenie popełnienia ewentualnego przestępstwa sprawa została zgłoszona na Policję.

Bocian podczas oględzin został zabrany również do lecznicy weterynaryjnej. Przeprowadzono w niej badania podczas, których ustalono że ptak był silnie zarobaczony. Była to najbardziej prawdopodobna przyczyna jego śmierci.

Dzięki informacjom uzyskanym od tych instytucji wiemy, że ten osobnik bociana padł z przyczyn naturalnych. Niestety w naturze zdarzają się przypadki takiego pasożytnictwa, które prowadzą do śmierci zwierzęcia.

 

Kinga Mazur


NIE ZABIERAJ ZWIERZĄT Z LASU!

Młode sarny, jelenie, zające, czy podloty ptaków nie są wcale takie bezbronne i porzucone, jakby się nam mogło wydawać.

W ostatnich tygodniach możemy cieszyć się typowo wiosenną pogodą, kiedy to okresy ciepła, przeplatają się z mokrymi i zimnymi dniami. Gdy nastają trochę wyższe temperatury, ciężko nam usiedzieć w domu i ruszamy na spacery na świeżym powietrzu.

Odwiedzając leśne ostępy, obserwujemy wybudzoną z zimowego snu przyrodę i zdarza się nam niejednokrotnie zauważyć podloty ptaków, chowające się pod krzewami, lub przy odrobinie szczęścia ukrytą w zaroślach młodą sarnę. Rozglądamy się zdziwieni, że nigdzie nie ma ich rodziców i myślimy jak pomóc. Tylko takie młode zwierzaki zazwyczaj wcale nie potrzebują naszej pomocy, a ich dotykanie, czy głaskanie może mieć dla nich i ich rodziców opłakane skutki.

Na przykład samica sarny, zwana kozą, rodzi swoje młode w odosobnieniu, a później pozostawia je w ukryciu, gdzieś w wysokich trawach, właśnie po to, aby ochronić je przed drapieżnikami. W pierwszych dniach życia, młode koźlę jest odwiedzane przez swoją mamę i regularnie karmione. Podobnie jest z młodymi ptakami, gdy wychodzą z gniazda i uczą się latać. Niejednokrotnie kryją się w zaroślach, albo na ziemi pod najbliższymi krzewami, głośno nawołując rodziców, którzy przylatują i przynoszą różne smaczne kąski.

Zwierzęta mają różne taktyki przetrwania i doskonale sobie radzą same. Pamiętajmy, żeby nie zabierać młodych zwierząt z lasu, a być może kiedyś spotkamy je jeszcze podczas leśnego spaceru, gdy będą już dorosłe?

 

Kinga Mazur


Na razie jeszcze młode, ale będzie piękny las.

Wiosna to czas wytężonej pracy związanej z odnowieniem lasu. W miejscach gdzie wycięliśmy stary las, który osiągnął już wiek rębności - sadzimy nowy.

W ten sposób dbamy o zachowanie trwałości lasu, tak abyśmy mogli cały czas korzystać z jego dobrodziejstw.
Z upływem kwietnia w naszym nadleśnictwie zakończyliśmy tegoroczne prace związane z odnowieniem lasu. Na powierzchni około 64 ha (co równa się powierzchni 64 boisk piłkarskich) posadziliśmy blisko pół miliona sadzonek różnych gatunków drzew. W przeważającej większości były to sadzonki sosny zwyczajnej, jednak sadziliśmy także takie gatunki jak dąb, buk, brzoza, świerk, lipa, grab, czy olsza.
W kolejnym wieku z drewna z tych małych sadzonek, które posadziliśmy teraz, będą korzystać nasze dzieci i wnuki.
                                                                                                                             Tekst: Paweł Jabłoński
                                                                                                                             Fot. Kinga Mazur


MŁODE SOSNY WCIĄŻ CZEKAJĄ.

Przypominamy, że w naszej szkółce leśnej wciąż trwa sprzedaż sadzonek. Mija już okres wiosennych przymrozków i zaczyna się sezon na wiosenne porządki w ogródkach. Zapraszamy do zakupu sadzonek gatunków lasotwórczych, jak i krzewów ozdobnych.

Nasze sadzonki sosny zwyczajnej można zakupić również na OLX.

Sprzedaż jest prowadzona w szkółce leśnej w Świerczowie

od poniedziałku do piątku w godzinach 700 - 1400

 

Więcej informacji można uzyskać pod numerem telefonu 603- 953- 039


„STOP POŻAROM TRAW”

Kampania STOP POŻAROM TRAW to apel przede wszystkim strażaków, bo dla nich wiosna to gorący okres i to dosłownie…

Wiosna to czas, w którym wydaje się, że wody mamy pod dostatkiem, bo przecież, gdy śniegi topnieją to oddają ją powolutku do środowiska, tworząc rezerwy aż do lata. Być może kiedyś tak faktycznie bywało. Niestety w ciągu ostatnich lat zauważamy, że zimą śniegu jest bardzo niewiele, a stosunkowo wysokie temperatury sprawiają, że topi się zanim zdąży napadać jakaś grubsza warstwa.

Tu właśnie rodzi się problem, bo ciepło grzejącego coraz wyżej słońca i coraz dłuższe dni zachęcają nas z kolei do działania w przydomowych ogródkach i na polach. I bardzo dobrze – trzeba „wybudzić się z zimowego odrętwienia” i wyjść na świeże powietrze. Pamiętajmy jednak, że ciepłe promienie słońca oraz delikatnie wiejący wietrzyk nie tylko nas ogrzewa i miło porusza gałęziami drzew, ale ma również swoją ciemną stronę. Potrafi on również wysuszać wierzchnie warstwy gleby, ściółkę w lesie, czy też trawy na łąkach. Taki miły, niewinny wietrzyk często bardzo skutecznie doprowadza do rozniecenia pożaru i przeniesienia go na coraz to większe obszary.

Ważne jest zatem, aby przy wiosennych porządkach nie wypalać traw, ponieważ ogień jest zabójczy dla wielu małych stworzeń, które skrywają się wśród roślinności przed drapieżnikami. Istnieje również poważne ryzyko, że ogień przeniesie się w nieprzewidzianym przez nas kierunku i pożar strawi naszą ulubioną samotną jabłonkę, rosnącą na miedzy, stodołę, czy całe połacie rosnącego do tej pory nieopodal lasu.

 

                       Autor tekstu: Kinga Mazur


Wsparcie z Lasów na walkę z pandemią

Ministerstwo Środowiska poinformowało o przekazaniu przez Lasy Państwowe dwóch milionów złotych dla szpitali, w tym RDLP w Krośnie przekazała 210 tys. złotych, m.in.: 80 tys. dla Centrum Medycznego w Łańcucie na zakup respiratora i środków ochrony indywidualnej, 24 tysiące dla Szpitala Powiatowego w Mielcu, Oddział Obserwacyjno-Zakaźny również na zakup respiratora. Ze środków Lasów Państwowych skorzysta łącznie osiem placówek medycznych w regionie zaangażowanych w zwalczanie pandemii.

Więcej na: https://www.facebook.com/notes/ministerstwo-%C5%9Brodowiska/lasy-pa%C5%84stwowe-przeznacz%C4%85-dwa-miliony-z%C5%82otych-na-walk%C4%99-z-epidemi%C4%85/150955716453325/?__tn__=-R

 

 

                                                                               Tekst: Edward Marszałek

                                                                     rzecznik prasowy RDLP w Krośnie


Weź lekcję z lasu

To propozycja dla uczniów i nauczycieli pozbawionych w tej chwili możliwości wyjścia w teren. RDLP w Krośnie zaprasza do oglądania filmów i materiałów przygotowanych przez TVP3 Rzeszów we współpracy z Lasami Państwowymi.

W ramach „Weź lekcję z lasu” leśnicy będą codziennie zamieszczać kolejne odcinki filmów z cyklu „Ścieżką przez las”. Warto też zaglądać na profile na FB RDLP w Krośnie i podległych jej nadleśnictw, gdzie codziennie zamieszczane są informacje o leśnych ciekawostkach.

- Nie wprowadzamy zakazu wstępu do lasów w zasięgu naszej dyrekcji, ale apelujemy o rozwagę w okresie obowiązywania stanu epidemii, o zachowanie odległości na leśnych parkingach i ścieżkach turystycznych – zaznacza Grażyna Zagrobelna, dyrektor RDLP w Krośnie. - To nie jest czas na wspólne biwakowanie, grillowanie czy grupowe spacery po lesie. Wspólnie ze służbami sanitarnymi APELUJEMY o odpowiedzialne zachowanie się i najlepiej zostańcie Państwo w domu. Jeśli jednak zdecydujecie się na wyjście, prosimy o zastosowanie się do zasad, które prezentujemy na infografikach.

W ramach „Weź lekcję z lasu” można już obejrzeć film o krzewach https://www.facebook.com/RDLPkrosno/videos/1508607992632221/

i o drzewach: https://www.facebook.com/RDLPkrosno/videos/566931383920588/

Zapraszamy do oglądania.

                                                                               Tekst: Edward Marszałek

                                                                     rzecznik prasowy RDLP w Krośnie


„ ZOSTAĆ W DOMU, CZY IŚĆ DO LASU?”

Ostatnio hasło „Zostań w domu” stało się wyjątkowo popularne. I bardzo dobrze, bo w obecnej sytuacji jest to najlepsza metoda na ograniczenie rozprzestrzeniania się wirusa. Co jednak, gdy macie dosyć siedzenia w czterech ścianach?

Kto nie ma przydomowego ogródka, w którym może się zabrać za wiosenne porządki, może wybrać się na spacer do lasu. Ważne jest jednak, aby przestrzegać paru zasad, które sprawią, że będziemy mogli zdrowo i przede wszystkim bezpiecznie korzystać z lasu.

W trosce o zdrowie swoje i innych należy pamiętać, aby unikać miejsc popularnych, zatłoczonych, z których korzysta wiele osób. Podczas leśnej wizyty może się zdarzyć, że spotkamy innych spacerowiczów – zachowajmy rekomendowany przez służby sanitarne bezpieczny dystans 1-1,5 m. Podjeżdżając na parking przy naszej ulubionej ścieżce, zwróćmy uwagę na to, czy nie stoi na nim już kilka aut. Może warto wtedy wybrać się w inne, alternatywne miejsce? Pomoże nam w tym mapa, która jest dostępna na stronie internetowej: https://www.bdl.lasy.gov.pl/portal/mapy.

Pamiętajmy jednak o najważniejszym – po powrocie do domu dokładnie umyjmy ręce, tak jak to od dzieciństwa, ten nawyk wpajali w nas rodzice. Dziś ich hasło po powrocie z podwórka: „A rączki umyłeś?” jest jak najbardziej aktualne i mile widziane.

 

Kinga Mazur


KOMUNIKAT - KORONAWIRUS III - SPRZEDAŻ SADZONEK

KOMUNIKAT

Szanowni Państwo,

Z uwagi na przeciwdziałanie rozprzestrzeniania się koronawirusa, Nadleśnictwo Kolbuszowa informuje, że podczas sprzedaży detalicznej drewna i sadzonek przyjmowane będą jedynie płatności za pomocą kart płatniczych i kredytowych.

Istnieje możliwość zakupu na przedpłaty po wcześniejszym uzgodnieniu z Leśniczymi.
Przedpłaty przyjmowane są w formie przelewu na numer konta bankowego: 07 1020 4405 0000 2202 0407 0553 PKO BP

 

Kasa nadleśnictwa będzie nieczynna do odwołania.

Dziękujemy za zrozumienie.


KOMUNIKAT - KORONAWIRUS II

KOMUNIKAT W SPRAWIE LASÓW NIEPAŃSTWOWYCH

W związku z zaistniałym zagrożeniem epidemiologicznym związanym z rozprzestrzenianiem się koronawirusa SARS-CoV-2 Nadleśnictwo Kolbuszowa informuje, że ze względów bezpieczeństwa  ogranicza  się do niezbędnego minimum przyjmowanie stron osobiście oraz prowadzenie cechowanie drewna w terenie na terenie gmin: Kolbuszowa, Dzikowiec, Raniżów, Niwiska, Cmolas oraz Majdan Królewski.

 W każdej sprawie można kontaktować się telefonicznie i mailowo (kolbuszowa@krosno.lasy.gov.pl).

Leśnictwo

Imię i Nazwisko

Gmina

Nr stacjonarny

Mobile

Poręby Dymarskie

Waldemar Kochanowicz

Majdan Królewski

172837188

697060229

Świerczów

Andrzej Posłuszny

Cmolas oraz wsie

Komorów, Hadykówka,

Poręby Dymarskie

Siedlanka, Kosowy Przyłęk

172230103

697060220

Nowa Wieś

Janusz Posłuszny

Niwiska

172271685

697060016

Wilcza Wola

Robert Szczęch

Krzątka oraz Rusinów

172283309

697060223

Specjalista ds. LN

Bogusława Ciosek

Kolbuszowa, Dzikowiec, Raniżów

 

175812124

 

691911154

 

 Jeżeli wycinka drzew w lesie prywatnym nie jest pilna, to wykonajmy ją w późniejszym terminie.


KOMUNIKAT - KORONAWIRUS

KOMUNIKAT

Szanowni Państwo,

Z uwagi na przeciwdziałanie rozprzestrzeniania się koronawirusa, postanowiliśmy wprowadzić następujące działania:

- odwołujemy wszystkie zajęcia edukacyjne, zarówno w Centrum Edukacji Ekologicznej nadleśnictwa, jak i w placówkach oświatowych

- wszystkich interesantów prosimy o załatwianie spraw mailowo lub telefonicznie

- jeżeli uważacie Państwo, że Wasz przyjazd do nadleśnictwa jest niezbędny, to prosimy o wcześniejsze umawianie się telefonicznie

- Po przyjeździe do biura nadleśnictwa prosimy kierować się bezpośrednio do osoby, z którą wcześniej umówiliście się Państwo telefonicznie.

Nie jest to łatwy czas dla nas wszystkim, ale wierzymy, że spokój, opanowanie i przestrzeganie zaleceń Ministerstwa Zdrowia pozwoli na skuteczną walkę z wirusem.

Dziękujemy za zrozumienie.


Koronawirus - zasady postępowania

 

 

 


„SZACUNKI BRAKARSKIE - CZYLI JAK PLANUJEMY WYCIĘCIE DRZEW”

Okres zimowo- wiosenny to wyjątkowy czas dla leśników, czas wzmożonego i bardzo skrupulatnego penetrowania każdego ara lasu. Wtedy bowiem sporządzamy szacunki brakarskie.

Brzmi jak coś bardzo skomplikowanego? Jest to nic innego jak określenie ilości i jakości planowanego do pozyskania drewna. Dzięki szacunkowi brakarskiemu uzyskujemy informacje, ile i jakiej jakości drewno uzyskamy po wycięciu drzew.

Generalnie podczas szacunków brakarskich wykorzystujemy trzy metody:

  • Metoda posztuczna, która polega na tym, że każde drzewo oddzielnie podlega ocenie wymiarów i jakości, pod kątem jego przyszłej przydatności użytkowej. Jest to metoda najdokładniejsza, ale jednocześnie najbardziej pracochłonna i czasochłonna.
  • Metoda powierzchni próbnych, z których wyniki odnosi się do całości drzewostanu.
  • Szacowanie na podstawie wyników z lat ubiegłych, stosowane przeważnie w drzewostanach jednogatunkowych i jednowiekowych. Jest to metoda najmniej pracochłonna, ale i niestety najmniej dokładna.

 

Szacunki brakarskie są z reguły wykonywane rok wcześniej, niż cięcia na danej powierzchni. Na początku leśniczy typuje powierzchnie, które będą w danym roku podlegać szacunkom. Opiera on swój wybór na Planie Urządzenia Lasu oraz na własnych doświadczeniach – umiejętności określenia, gdzie potrzebne jest wykonanie zabiegu. I teraz dopiero się zaczyna najwięcej pracy… Leśniczy wraz z podleśniczym zaznaczają farbą o odpowiednim kolorze granice szacowanej powierzchni, a następnie drzewa, które będą usuwane.

          Na trzebieżach, czyli w lesie, który jest jeszcze we wczesnym stadium rozwoju – wyznaczane są pojedyncze drzewa, które są gorsze od innych pod względem hodowlanym i jakościowym, np. są krzywe, zasiedlone przez owady lub grzyby, czy mają rozwidloną koronę oraz te, które przeszkadzają w prawidłowym wzroście i rozwoju drzewom najlepszej jakości.

          Na zrębach, czyli w lesie, który osiągnął już optymalny wiek pod względem przydatności jakościowej drewna, wyznaczane do wycięcia są wszystkie drzewa lub ich część, w zależności od rodzaju prowadzonej tzw. rębni, których jest 5 rodzajów i aż 14 form!

          Wyznaczone drzewa są mierzone i wprowadzane do raptularza terenowego, czyli specjalnego formularza, na którym zapisuje się trzy parametry: średnicę mierzoną na tzw. pierśnicy, czyli na wysokości 1,3 m od ziemi, wysokość drzew oraz klasę jakości drewna.

          Kolejnym etapem są prace biurowe. Wyniki terenowych pomiarów wprowadzamy do naszego systemu informatycznego i wysyłamy do nadleśnictwa, gdzie dane te są przetwarzane i tworzony jest plan cięć na kolejny rok dla całego nadleśnictwa.

          W jednym leśnictwie to najczęściej kilkanaście hektarów zrębów i ponad 100 hektarów trzebieży. Sporządzenie szacunków wymaga naprawdę wiele wiedzy, ale również mnóstwa czasu. Jest to jednak bardzo istotny element pracy leśnika, gdyż dzięki szacunkom wiemy, czy pozyskane drewno będzie wykorzystane do produkcji papieru, na elementy konstrukcyjne dachu, meble do naszych domów, czy może skrzypce, lub gitarę.

 

Tekst: Mateusz Maciąg


Wyświetlanie 81 - 100 z 136 rezultatów.